Wysłany: Wto 29 Cze, 2004 11:49 Kilka dżołkow - śmieszne :) czy niebardzo :( ???
Policjant zatrzymuje dresiarza w beemce
P: Dokumenciki prosze
D: Nie mam dokumencików
P(usmiechnieoty): Aha, bez dokumencików jezdzimy?
D: Ale tu mam zaswiadczenie o skradzeniu dokumentów, mam jeszcze
tydzien na wyrobienie nowych... Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy
wszystko sieo zgadza ...obchodzi samochód patrzaoc badawczo, usmiecha sie
szeroko i mówi:
P: No prosze jezdzimy auteczkiem na niemieckich numerach ?
D: A tak, prosze bardzo - mienie przesiedlencze, mam jeszcze dwa
tygodnie na zarejestrowanie - podaje policjantowi dokument Policjant
sprawdza, pieczecie, podpisy wszystko sieo zgadza ... Poirytowany kazTe
otworzyc bagaznik. W bagazTniku trup.
P: A to co!?
D: A to wujek Rysiek, prosze oto akt zgonu - podaje policjantowi
dokument Policjant sprawdza, pieczecie, podpisy wszystko sie zgadza
...
P(zbaranialy): No akt zgonu w porzaodku ale tak nie wolno przewozic
zwlok
D: Prosze tu jest pozwolenie na transport zwlok, jutro pogrzeb w
kaplicy Swieotego Jana w Krakowie - podaje policjantowi dokument
Policjant sprawdza, pieczecie, podpisy wszystko sie zgadza
...Zdesperowany zaglaoda do bagaznika, zauwaza cos i pyta
triumfalnie:
P: A dlaczego denat ma lokówke elektryczna w odbycie?! Dresiarz podaje
mu dokument: Prosze bardzo: Ostatnia Wola Wuja Ryska ...
> 02:00 w nocy - do drzwi Leppera puka facet.
> Słucham pana, czego pan chce o tak późnej porze?! -
> pyta Andrzej
> - Chce wstąpić do SAMOOBRONY i to od zaraz - zakomunikował.
> - Panie, jest druga w nocy, przyjdź pan jutro rano do biura
> poselskiego to sie pan zapiszesz, przyniee pan zdjecie i nie
> bedzie problemu, ale nie o drugiej w nocy...
> - Nie ma mowy, ja chce teraz i juz, od zaraz, zdjecie mam przy
> sobie...
> - Nie no, ale panie, daj pan spokoj - tlumaczy się
> przewodniczacy -Nie mam w domu drukow, pieczatek itd., przyjdz
> pan do biura!
> - Nie rusze sie stad, do rana bede stal az zostane czlonkiem
> SAMOOBRONY...
> Przekomarzal sie tak bita godzine - w koncu Andrzej zmiekl,
> wyciagnal z szafki wszystkie niezbedne dokumenty, gosc je
> wypelnil, otrzymal legitymacje i zadowolony jak dziecko już mial
> isc do domu, ale przewodniczacy zatrzymal go i pyta, dlaczego mu
> tak zalezalo na wstapieniu w szeregi SAMOOBRONY...
> - A bo panie to bylo tak: Wrocilem wczesniej niz bylo planowane
> z delegacji, wchodze do domu, patrze, a tu zona na srodku
> pokoju bzyka sie z sasiadem, wchodze do pokoju corki, a ta
> ostro zabawia sie, z dwoma facetami na raz, z czego jeden byl
> Murzynem, wpadam do pokoju syna, a ten w najlepsze ze swoim
> kolega z lawki... Stanalem wiec na srodku domu i wrzasnalem
> na cale gardlo:
> - TO JA WAM [ciach] TERAZ WSTYDU NAROBIE
HP 8730w EliteBook intel Core2 Duo T9600 (2.8 GHz, 6 MB cache), 2046MB, nVidia Quadro FX 2700M, matryca 17" rozdzielczość 1920x1200, hdd 320GB, XP.
&
HP nx7400 Intel Core Duo T2250 (1,73 GHz, 2MB cache), 1024MB, martyca 15", rozdzielczość 1280x800, hdd 320GB, XP.
-----------------
Pewne malzenstwo zaprosilo na kolacje najlepszą przyjaciółkę
zony. Kolacja udała się znakomicie, smiali sie i rozmawiali we trójke do
pózna. Gdy przyjaciółka wychodziła, gospodarz zaoferował, ze ją odwiezie
do domu. W samochodzie dalej rozmawiali i robiło sie coraz milej. Gdy
byli juz na miejscu przyjaciólka zaprosila go na lampkę wina. Wypili
całe wino i koniec konców wyladowali w lózku. O trzeciej nad ranem niewierny maz mówi:
- O rany! Musze isc do domu! Zona mnie zabije!
- Masz racje. Kiepska sytuacja - twoja zona to moja najlepsza przyjaciólka... Ale jak ty się jej wytlumaczysz?
- Nie martw sie, pożycz mi tylko troche talku.
- ???
- O nic nie pytaj. Zobaczysz - będzie dobrze.
Przyjeżdża po chwili do domu i drzwi otwiera mu wściekła żona
- Gdzie byłeś? !!!
- Kochanie. Bardzo Cię przepraszam. Twoja przyjaciółka jest bardzo mila i bardzo atrakcyjna. Zdradziłem cię z nią. Przepraszam.
Zona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
- Pokaz rece! (rece sa całe w talku)
- Nie klam SWINIO! Znowu grales z kolegami w kregle!!!!!
-----------------------------------------
[edit by FLM]
HP 8730w EliteBook intel Core2 Duo T9600 (2.8 GHz, 6 MB cache), 2046MB, nVidia Quadro FX 2700M, matryca 17" rozdzielczość 1920x1200, hdd 320GB, XP.
&
HP nx7400 Intel Core Duo T2250 (1,73 GHz, 2MB cache), 1024MB, martyca 15", rozdzielczość 1280x800, hdd 320GB, XP.
-----------------
Rozmawia dwóch na oko trzydziestoletnich mężczyzn.
- Świat jest straszny. Trzęsienia ziemi, terroryzm, bin Laden, Husajn, Lepper...
- Zgadzam się z tobą, ale dlaczego to akurat my mamy Leppera?
- Bo Bóg dał Irakowi pierwszeństwo w wyborze !!
Ulicą idzie staruszek. W pewnej chwili potknął się i upadł. Podchodzi do niego Lepper i pomaga mu wstać.
- Bardzo panu dziękuję - mówi staruszek. - Jak mogę się panu odwdzięczyć?
- Niech pan w najbliższych wyborach odda swój głos na mnie.
- Ależ panie, ja upadłem na d..., a nie na głowę!
- Jak zrobić sałatkę z buraków?
- Wrzucić granat na zebranie Samoobrony.
Nauczycielka mówi do ucznia:
- Jasiu, nie wolno ci palić papierosów, przecież jesteś dopiero w 3 klasie.
- Tak, proszę pani, ale Lepper jak był w 3 klasie to już palił.
- Owszem, Jasiu, ale Lepper miał już wtedy skończone 18 lat.
- Co robi Lepper, żeby zadzwonić z komórki?
- Zamyka drzwi na skobel i macha dzwonkiem.
- Dlaczego Lepper zawsze jest taki poważny?
- Bo z dowcipów śmieje się tylko wtedy, kiedy je zrozumie.
Polska, rok 2015. Spłonęła Biblioteka Narodowa, a w niej cały księgozbiór prezydenta Leppera. Jedna z tych dwóch książek była wyjątkowo cenna, bo już pokolorowana.
- Czym się różnił Brutus od Andrzeja Leppera?
- Brutus był cwaniakiem, a udawał idiotę, a Lepper na odwrót.
- Dlaczego Lepper woli solarium od słońca?
- Bo słońce jest dla niego za daleko. A poza tym, słońce zachodzi na zachodzie, a zachód jest podejrzany.
- Dlaczego Lepper traktuje Niemców podejrzliwie?
- Bo gdy raz chciał wziąć udział w demonstracji niemieckich rolników w Berlinie, niechcący wziął udział w „Love Parade”.
Idzie dwóch pijaków ulicą i wpadają na Leppera. Lepper zły mówi do nich:
- Z drogi panowie.
Na co pijak do kumpla:
- Ty, koniec z bełtem, bo po nim to wydaje mi się, że nawet świnie gadają.
- Dlaczego Lepper nie lubi kawałów o blondynkach?
- Bo o nim mówią to samo i z czego tu się śmiać.
- Jaka jest ulubiona dyscyplina sportowa Leppera?
- Rzut epitetem.
Dlaczego Lepper zniechęcił się do kosiarek mechanicznych?
- Bo już wiele razy próbował kosiarkę postawić na sztorc i nigdy mu nie wyszło.
- Co zrobił Lepper po wysypaniu zboża na tory?
- Zamyślił się po raz pierwszy w życiu.
- A co było potem?
- Tak mu się to spodobało, że jeszcze raz się zamyślił.
- Dlaczego Polacy nie pojechali na mistrzostwa Europy?
- Bo Lepper był w Klewkach i nie miał kto blokować bramki.
Pytają ucznia co robią rodzice. Odpowiada jednym tchem:
- Tata siedzi w więzieniu, a mama pracuje na ulicy.
- Siadaj - mówi nauczyciel. Kolega z ławki pyta:
- Dlaczego tak skłamałeś?
- A co, miałem powiedzieć, że są oboje posłami do sejmu z Samoobrony?
- Z jakiego przedziału cenowego Lepper najchętniej dobiera sobie garderobę?
- Od 30 do 40 zł za kilogram.
- Jak stopniuje się głupotę?
- Głupi, debil, kretyn... biuro poselskie Andrzeja Leppera.
Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper, widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko właścicielowi.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19-letnia córka chwile szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
- Cóżeś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.
Lepper wzywa wróżkę:
- W nocy śniły mi się ziemniaki. Co to znaczy?
- To znaczy, że was na jesieni wykopią albo na wiosnę posadzą.
- Na jakie dwie grupy dzielą się Polacy?
- Na tych, co będą głosować na Leppera i tych, którzy mają jeszcze ważne paszporty...
Lepper przemawia w radiu:
- To nieprawda, że moje przemówienia są nagrywane w Rosji na płytach, na płytach, na płytach....
Wpada Lepper do chińskiej restauracji w Brukseli. Mija chwilka, kelner przynosi pałeczki, a Lepper na cały głos:
- A co ja bęben zamawiałem?!
HP 8730w EliteBook intel Core2 Duo T9600 (2.8 GHz, 6 MB cache), 2046MB, nVidia Quadro FX 2700M, matryca 17" rozdzielczość 1920x1200, hdd 320GB, XP.
&
HP nx7400 Intel Core Duo T2250 (1,73 GHz, 2MB cache), 1024MB, martyca 15", rozdzielczość 1280x800, hdd 320GB, XP.
-----------------
W szkole pani pyta dzieci co robili w wakacje, doszła do Jasia:
- A Ty Jasiu co robiłeś w wakacje?
- Nie Jasiu tylko John!
No więc co robiłeś w wakacje John?
- Ja leżałem na werandzie, jadłem śniadanie, znowu leżałem na werandzie, jadłem obiad,
leżałem na werandzie, jadłem kolację, leżałem na werandzie...
- Ale to musiało być strasznie nudne? No dobrze, a Ty Małgosiu co robiłaś w wakacje?
- Nie Małgosia, tylko Weranda...
Spotyka się Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały... - Mówi Beduin - coś ty za jeden?
- Polak.
- Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce.
- A napijemy się od czasu do czasu.
- A napijesz się jednego?
- Napije się!
- Ale wiesz, to taki ciepły bimberek z bukłaka...
- Dawaj!
Polak wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i nic.
- A trzeciego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę...
- A czwartego!?
Zniecierpliwiona papuga Polaka na to:
- I czwartego, i piątego, i [ciach] dostaniesz i tego robaka ci zjemy...
Posłuchajcie tego:
Jaś, Małgosia i Ahmed mieli problemy ze zdaniem do drugiej klasy podstawówki, więc idą do dyrektora poprosić go o promocję. Dyrektor chwilę myśli, patrzy na dzieci i mówi:
- Dam wam promocję do następnej klasy pod jednym warunkiem...
Dzieci zgodziły się, no, bo cóż innego miałyby zrobić. Tak, więc dyrektor mówi:
- Jasiu, przeliteruj słowo TATA
- T A T A - literuje Jasiu
- Ty Małgosiu przeliteruj słowo MAMA- ciągnie dalej głowa szkoły
- M A M A - spełnia zadanie Małgosia
- A ty Ahmed, przeliteruj... "Niechęć do obcokrajowców na terenie Rzeczypospolitej Polskiej"....
-Czy to prawda, że po wejściu do UE Polska zyska 10 mld. w przeciągu dwóch lat?
-W zasadzie tak, ale nie w ciągu dwóch lat, a roku. Nie, 10 ale 20 mld. I nie zyska tylko
straci.
Stoi bojownik grupy IRY u bram niebios. Z nad bramy wychyla się św. Piotr i mówi:
- Bomby się podkładało co?
- Ano podkładało
- Zabijało się ludzi co?
- Ano zabijało
- ?i ty do nieba chcesz iść?
- Ja tylko przyszedłem powiedzieć ze macie 2 minuty na ewakuacje nieba
Z siódmych mistrzostw świata w posuwaniu na czas witają państwa Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz. Dziś jest dzień rozgrywek finałowych.
Eliminacje wyłoniły naprawdę najwyższej klasy zawodników, w szranki, stacja Speedy Gonzales, Szybki Lopez i Struś Pędziwiatr. Kto twoim zdaniem zostanie
tegorocznym mistrzem? - Trudno powiedzieć, wszyscy zawodnicy są świetnie przygotowani. Trenowali pod okiem najlepszych trenerów przy opracowanych specjalnie dla nich metodach treningowych. - No, ale my tu gadu-gadu, a tu już rozpoczęły się zawody. Zawodnicy mają 5 minut na posunięcie jak największej ilości osób, pierwszy rozpoczął Speedy Gonzales. Narzucił naprawdę niezłe
tępo, może zabraknąć mu siły na finisz, 10..20..30..40..46 ! - Świetny wynik, pozostali będą musieli nieźle się napocić. Ale teraz do zawodów staje Szybki Lopez. - I ruszył, 10..20.. ten człowiek jest fenomenalny! 60..70..77!! - Chyba nikt nie jest w stanie odebrać mu złotego medalu! Ale teraz do zawodów staje Struś Pędziwiatr. - I rozpoczął 20..50..80..eee... 100... 150..eee!.. 200..pierwszy rząd, drugi rząd, trzeci rząd, WŁODZIU [ciach]!!!
Przychodzi blondynka do banku i mówi, że wylatuje na wakacje za granicę i prosi o kredyt w wysokości 3000 PLN na 2 tygodnie. Urzędnik prosi ją o przedstawienie jakiegoś zabezpieczenia pod pożyczkę. Blondi wyjmuje kluczyki od Jaguara stojącego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgadza się na przyjęcie samochodu pod zastaw. Pracownik banku odbiera kluczyki i odprowadza samochód do podziemnego garażu w banku. Po 2 tygodniach blondynka oddaje dług w wysokości 3000 PLN i odsetki 22,50 PLN. Urzędnik bankowy mówi:
"Cieszymy się z udanego interesu i mamy nadzieję, że wakacje się udały. Jednakże w czasie Pani nieobecności sprawdziliśmy, że jest Pani multimilionerką. Zastanawia nas, po co zawracała Pani sobie głowę pożyczką na 3000 PLN ?"
Blondi odpowiada:
"A gdzie do diabła w Warszawie znalazłabym parking strzeżony dla Jaguara na 2 tygodnie za 22,50 złotych?
Miłośnicy komputerów urządzili imprezę. Przez 4 godziny non-stop rozmawiają
o komputerach i Internecie. W końcu jeden nie wytrzymał:
- Słuchajcie! Porozmawiajmy może o dupach !!
Zapanowała grobowa cisza. Po piętnastu minutach milczenia jeden z
komputerowców rozpoczął w końcu rozmowę:
- Intel jest do dupy!
Przychodzi stara babcia do banku centralnego i chce wplacic 5 milionow
Euro na ksiazeczke. Ale chodzi o tyle pieniedzy, wiec chce osobiscie
rozmawiac z dyrektorem naczelnym. Dyrektor pyta, w jaki sposob babcia
doszla do takiej sumy. Babcia mowi:
- Przez zaklady.
- Jak to przez zaklady?
- No tak, zakladam sie z ludzmi o rozne sprawy. Moge sie z panem zalozyc
o 10 tys. ze pan ma kwadratowe jajka.
Dyrektor smieje sie i przyjmuje zaklad (chodzi przeciez o duza sume, on
wie dokladnie ze nie ma kwadratowych jajek). Babcia mowi:
- Poniewaz chodzi o duzo pieniedzy przyjde jutro o 10 z moim adwokatem i
wtedy stwierdzimy kto zaklad wygral.
Dyrektor banku centralnego nie spi cala noc, sprawdza ksztalt jajek i
jest przekonany ze sa okragle. Nastepnego dnia przychodzi babcia z
adwokatem. Dyrektor sciaga spodnie. Babcia mowi:
- Przepraszam, ale chodzi o tyle pieniedzy, musialabym jajka wziasc do
reki, zeby sie przekonac, czy naprawde nie sa kwadratowe.
Dyrektor zgadza sie (chodzi przeciez o duza sume). W pewnej chwili
adwokat babci zaczyna tluc glowa o sciane. Dyrektor banku pyta:
- Co sie dzieje z pani adwokatem?
- Ach, nic. Zalozylam sie z nim o 50 tys., ze dzis rano o 10-tej bede
trzymala jajka dyrektora banku, w reku.
Four Chinese, Chu, Bu, Fu and Su decided to emigrate to the US. In order to get a visa, they had to adapt their names to american standards: Chu became Chuck, Bu became Buck. Fu and his sister Su decided to stay in China.
Miłośnicy komputerów urządzili imprezę. Przez 4 godziny non-stop rozmawiają
o komputerach i Internecie. W końcu jeden nie wytrzymał:
- Słuchajcie! Porozmawiajmy może o dupach !!
Zapanowała grobowa cisza. Po piętnastu minutach milczenia jeden z
komputerowców rozpoczął w końcu rozmowę:
- Intel jest do dupy!
Four Chinese, Chu, Bu, Fu and Su decided to emigrate to the US. In order to get a visa, they had to adapt their names to american standards: Chu became Chuck, Bu became Buck. Fu and his sister Su decided to stay in China.
to jest swietne. A co do tego ostatniego, to mi sie taki stary kawal przypomnial. Jak do kopalni Francuzi przyjechali namawiac do pracy u siebie.
Starali sie jak mogli, gornikow zachecic, az w koncu trzej z nich juz byli prawie zdecydowani, Ale sie pyta Gustlik jak go będa wołac w tej Francji? Gui, odpowiada nowy pracodawca. A mnie? pyta Ludwik - Ciebie Lui i zwraca sie do trzeciego górnika: A ty jak masz na imię? Jo? HUbert! Ale jo nie jada!!
Dwóch 5-latków sika w WC. Pierwszy mówi:
- Ej! Ty masz innego siusiaka...
- Tak. Zostałem obrzezany.
- A co to znaczy?
- Biorą i ucinają ci skórę na końcu...
- A ile miałeś lat jak Ci to zrobili?
- Moja mama mówi, że miałem wtedy 2 dni...
- I co bolało?
- Żebyś wiedział! Przez rok chodzić nie mogłem!!
Jedzie na rowerach dwóch wariatów. Nagle zauważyli przed sobą wielki mur.
- Może przepchniemy ten mur? - pyta jeden z nich.
Pchają i pchają. Tymczasem z tyłu dwóch złodziei ukradło im rowery. Jeden z wariatów ogląda się do tyłu i stwierdza:
- Ej, patrz, tak daleko popchnęliśmy ten mur, że naszych rowerów nie widać!
Dwóch policjantów stoi z psem. Podchodzi do nich pijany facet, kładzie się na ziemi pod psa i ogląda go od dołu.
- Panie, co pan robisz, pyta się jeden z policjantów.
- Bo mnie kumpel powiedział, że tu stoi pies z dwoma chu..mi!
Na wielkiej sali przemawia STalin i nagle w pewnym momencie ktoś kichnął. Zapada martwa cisza, Stalin pyta złym głosem:
- kto kichnął ?!
cisza...
-wyprowadzić pierwszy rząd, rozstrzelać
-Kto KICHNĄŁ ?!
cisza...
-wyprowadzić drugi rząd, rozstrzelać !
-Kto kichnął ?!?!
nagle mniej więcej ze środka jeden z żołnierzy podnosi ręke: Ja...
Pewna kobieta poszła do wróżki i ta powiedziała jej, ze przyczyni się do śmierci wielu ludzi.
Przerażona kobieta wyszła na ulice, patrzy a tam ciężarówka jedzie prosto na małego chłopca, który wybiegł na ulice. Kobieta pomyślała :
- "Może zginę ale nie przyczynie się do śmierci milionów a uratuje jedno życie".
Rzuciła się pod ciężarówkę odpychając chłopca i zginęła.
Zobaczył to policjant, podbiegł do zapłakanego chłopca i zawołał:
- Nic ci nie jest mały? Gdzie mieszkasz? Jak się nazywasz?.
- Adolf Hitler, proszę Pana - odpowiedział zapłakany malec.
Sprzedam akumulatry do ups'ów , duże , małe , średnie , nowe przetestowane na gwarancji , kontakt przez wgk
-----------------
Do księdza w pewnej parafii ma przyjechać biskup. No to ksiądz postanowił
pójść na ryby i własnoręcznie coś złowić na obiad. Siedzi
nad rzeką wśród innych wędkarzy, nagle trach! ... coś potężnego się złapało.
Ciągnie, ciągnie, ale nie może dać rady. Widzi to inny wędkarz, podbiega do
księdza i mówi:
- Niech ksiądz da mi wędkę, wyciągnę sukinsyna!
Wyciągnęli rybę. Ksiądz patrzy i mówi:
- Ale duża ryba. Dziękuję za pomoc, ale to słownictwo trochę nie na
miejscu...
- Ale proszę księdza, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają
śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to w takim razie biorę tego sukinsyna do domu i na obiad!
Biskup przyjeżdża dzisiaj, będzie zadowolony.
Ksiądz wrócił do kościoła. Wychodzi do niego zakonnica:
- O, jaka duża ryba!
- Niezłego sukinsyna złapałem, nie?
- Oj, proszę księdza, ryba duża, ale to słownictwo...
- Proszę się nie przejmować, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają
śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to ja wezmę tego sukinsyna i go oczyszczę, później gosposia go
przyrządzi, biskup dzisiaj przyjeżdża, będzie zadowolony...
Zakonnica oczyściła rybę i idzie do gosposi, ta widząc rybę mówi:
- O, jaka duża ryba!
- Niezłego sukinsyna złapał ksiądz, prawda?
- No, ryba duża, ale to słownictwo...
- Oj, proszę się nie przejmować, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się
nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to ja wezmę tego sukinsyna i go przyrządzę, biskup przecież
dzisiaj przyjeżdża...
Późne popołudnie. Ksiądz, zakonnica i biskup siedzą przy stole, rozmawiają.
Wchodzi gosposia z rybą. Biskup mówi:
- O, jaka duża ryba!
Ksiądz: - Tak, niezłego sukinsyna złapałem!
Zakonnica: - A ja tego sukinsyna wyczyściłam!
Gosposia: - A ja sukinsyna przyrządziłam!
Biskup popatrzył, wyjął flaszkę wódki ze swojej torby i mówi:
- Kur...a, widzę, że jesteście sami swoi. No to zjedzmy tego ch...a!
Prawo Murphy'ego -> "Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
Prawo Balaniego -> Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
Nie miał człowiek kłopotu, to sobie komputerek sprawił <- Moja wesoła twórczość.
Para młodych ludzi jest na randce... Siedzą w samochodzie... Po pewnym czasie chłopak prosi dziewczynę, żeby wzięła mu do buzi.
- Nie, bo potem nie będziesz mnie szanował - odpowiada ona.
Po kilku miesiącach sytuacja się powtarza... W końcu młoda para bierze ślub, jednak i wtedy dziewczyna nie chce wziąć swojemu mężowi do buzi, twierdząc, że on przestanie ją szanować. Minęło 20 lat małżeństwa. Pewnego dnia mąż mówi:
- Kochanie, przeżyliśmy cudowne 20 lat, wychowaliśmy wspaniałe dzieci. Wiesz przecież, że cię kocham i szanuję... Proszę cię jeszcze ten jeden raz - spróbujmy seksu oralnego. Ona w końcu się na to godzi i przeżywają chwile uniesienia. Gdy jest już po wszystkim, leżą w łóżku i nagle dzwoni telefon. Mąż czeka, aż minie kilka dzwonków, odwraca się do żony i mówi:
- Może byś tak odebrała, lachociągu?!!!!!!
Bogaty wlasciciel fabryki parówek mial syna ... troche nierozgarnietego. A ze lata szybko plyna trzeba by go przyuczyc do przejecia interesu rodzinnego
-Sluchaj synu - mówi ojciec - Mamy tu taka ogromna maszyne -wkladasz z jednej strony barana a na drugim koncu wychodzi parówka ... Rozumiesz ?
- Nie bardzo ojcze - odpowiada syn
- Ale z Ciebie idiota - popatrz - bierze barana wklada do maszyny i prowadzi syna na drugi koniec maszyny gdzie wychodzi parówka - rozumiesz ?
- Niebardzo - odpowiada syn
Sytuacja powtarza sie jeszcze 3 razy po czym syn uradowany wola
- Juz wiem jak to dziala, Super - ale mam pytanie - odpowiada syn
- Pytaj smialo - zacheca go ojciec
- Czy jest taka maszyna gdzie wkladasz parówke a wychodzi baran
- Tak, kur*a - Twoja matka
Znalazlem troszke kawalow, chyba wszystkie wyciagniete z poprzedniej wersji watku :) Czesc 1
Amerykanie przez pomyłkę wystrzelili rakietę, stracili nad nią kontrolę no i niestety spadła ona na terytorium ZSRR.
Rozpieprzyła całe miasto, 250 tysięcy ofiar, pożary, zniszczenia i w ogóle przesr_ne.
Prezydent USA dzwoni do I Sekretarza:
- Towarzyszu, przepraszamy, to przez pomyłkę, szalenie nam przykro, za wszystko zapłacimy, odszkodowania, odbudowa i w ogóle - wszystko na nasz koszt.
I Sekretarz mówi
- OK, nie ma sprawy, ponieśliśmy straty no, ale w sumie każdemu się to mogło przytrafić. Zgoda.
Niestety inni członkowie PolitBiura nie byli na tyle wyrozumiali i nakłonili I Sekretarza do odwetu.
Niestety okazało się, że cały arsenał ZSRR to gumowe atrapy. No, ale honor honorem - odwet musi być.
Jak zdecydowali tak zrobili - wystrzelili gumową atrapę.
Po jakimś czasie I Sekretarz dzwoni do Prezydenta:
- Towarzyszu Prezydencie, przepraszamy, błąd jak cholera, wystrzeliliśmy
rakietę, zaj.ebiście nam przykro i w ogóle, zapłacimy, tylko nam wybaczcie....
Prezydent na to:
- Towarzyszu I Sekretarzu, ja rozumiem, każdemu się może przytrafić no, ale tu u nas jest tragedia 15 miast w gruzach, miliony zabitych, straty trudne do oszacowania, a ta k_rwa dalej skacze i skacze....
==================================
Do przedszkola dla dzieci upośledzonych
przyjechał z wizytacją Leszek Miller.
Pani pyta dzieci kto to jest.
Niestety nikt nie wie.
W końcu Grzesio nieśmiało podnosi rękę.
Pani: - No Grzesiu śmiało: kto to jest?
a Grzesio: - Nowy?
===================================
Poemat o sikaniu po piwie
Poranek wczesny
Jadę pospiesznym
Wprost do Warszawy
Załatwiać sprawy
Pociąg o czasie
Ja w drugiej klasie
Wagon się kiwa
Piję trzy piwa
Łódź Niciarniana
W pęcherzu zmiana
Pęcherz nie sługa
A podróż długa
Ruszam z tej racji
Do ubikacji
Kto zna koleje
Wie, jak się leje
To, co trzęsie się
W Los Angelesie
Formę osiąga
W polskich pociągach
Wyciągam łapę
Podnoszę klapę
Biada mi biada
Klapa opada
Rzednie mi mina
Trza klapę trzymać
Łokieć, kolano
Trzymam skubaną
Celuję w szparkę
Puszczam Niagarkę
Tryska kaskada
Klapa opada
Fatum złowieszcze
Wszak wciąż szczę jeszcze
Organizm płynną
Spełnia powinność
Najgorsze to, że
Przestać nie może
Toczę z nim boje
Jak Priam o Troję
Chcę się powstrzymać
Ratunku ni ma
Pociąg się giba
A piwo spływa
Lecę na ścianę
Z mokrym organem
Lecąc na drugą
Zraszam ją strugą
Wagonem szarpie
Leję do skarpet
Tańcząc Czardasza
Nogawki zraszam
O, straszna męko
Kozak, flamenco
Tańczę, cholera
Wzorem Astair'a
Miota mną, ciska
Ja organ ściskam
Wagon się chwieje
Na lustro leję
Skład się zatacza
Ja sufit zmaczam
Wszędzie Łabędzie
Jezioro będzie
Odtańczam z płaczem
La Kukaraczę
Zwrotnica, podskok
Spryskuję okno
Nierówne złącza
Buty nasączam
Pociąg hamuje
Drzwi obsikuję
I pasażera
Co drzwi otwiera
Plus dawka spora
Na konduktora
Resztka mi kapie
Na skrót PKP
Wreszcie pomału
Brnę do przedziału
Pasażerowie
Patrzą spod powiek
Pytania skąpe
Gdzie pan wziął kąpiel?
"Warszawa, Boże!
Nareszcie dworzec!
Chwilo szczęsliwa
Na peron spływam
Walizkę trzymam
Odzież wyżymam
Ach, urlop błogi
Od fizjologii
Ulga bezbrzeżna
Pociag odjeżdża
Rusza maszyna
Hen w dal
Po szczy...
Po szynach.
===========================================
Ogłoszenia prasowe
Kto dawał ogłoszenie prasowe ten wie jak ciężko w stosunkowo niewielkiej
liczbie płatnych słów zawrzeć cały przekaz...
***********************************************************
- Zaginął mały pudelek. Nagroda. Wysterylizowany. Jak członek rodziny.
***********************************************************
- Wykwintna i nie droga restauracja. Dobre jedzenie fachowo podane przez
kelnerki w apetycznych formach. Specjalność dnia: Indyk $2.35; Wołowina $2.25;
Dzieci $2.00.
***********************************************************
- Teraz masz szanse przekłuć sobie uszy i zabrać dodatkową parę do domu!
***********************************************************
- Mam kilka pięknych sukienek od babci w dobrym stanie.
***********************************************************
- My nie drzemy Twoich ubrań w pralce. My robimy to ręcznie!
***********************************************************
- Na sprzedaż: pies, je wszystko, lubi dzieci.
***********************************************************
- Do sprzedania: antyczne biurko dla kobiety z grubymi nogami i
dużymi szufladami.
***********************************************************
- Hotel posiada kręgielnie, kort tenisowy, wygodne łóżka i inne
fizyczne rozrywki.
***********************************************************
- Pończochy Sheer. Zaprojektowane do pięknych sukienek, ale tak
doskonałe, że większość kobiet nie nosi nic innego.
***********************************************************
- Dzięki nam będziesz mieć ciało, które starczy Ci do śmierci, a nawet dłużej.
***********************************************************
- Używane samochody: po co masz jechać gdzieś indziej i dać się oszukać?
Przyjedź do nas!
***********************************************************
- Zatrudnię: mężczyznę do byka, który nie pali i nie pije.
***********************************************************
- Serwis samochodowy. Za darmo przyholujemy Twoje auto.
Przyjdź do nas, a nigdzie indziej już nie pojedziesz.
***********************************************************
- Jesteś analfabetą? Napisz do nas już dzis!
***********************************************************
- Zatrudnię: Wdowa z dziećmi w wieku szkolnym zatrudni kogoś do
pomocy domowych. Musi być zdolny pomóc w rozwijaniu się rodziny.
***********************************************************
- Miseczka do mieszania tak zaprojektowana, aby zadowolić każdego
kucharza. Okrągły spód dla lepszego ubijania.
***********************************************************
- Co półroczna wyprzedaż Bożonarodzeniowa.
***********************************************************
- Zatrudnię mężczyznę do pracy w fabryce dynamitu. Musi lubić podróże.
***********************************************************
=========================================
Poniedziałek
Dostaliśmy komputery. To takie telewizorki z pudelkiem i kawałkiem harmonii. Fajne są.
Wtorek
Cały dzień siedzę przed komputerem. Chyba się popsuł.
Środa
Przyszedł nasz kierownik i włączył komputer do gniazdka.
Czwartek
Dzisiaj pracujemy na komputerach jak szaleni. Dostałem się na 10 level, ale Złotówa był lepszy - padł na dwunastym.
Piątek
Nie mogę przejść 13 poziomu. Dzisiaj chyba znowu zostanę na noc.
Sobota
Rano przyszli policjanci. Żona zgłosiła moje zaginiecie. Na razie zamieszkam u Złotówy.
Niedziela
Bank zamknięty. Nie mogę się doczekać poniedziałku.
Poniedziałek
Dzisiaj szkolenie. Razem ze mną idzie Złotówa i Bromba. Wykładowca załamał się już po 10 minutach.
Coś jednak wynieśliśmy z tego szkolenia. Ja mam piękny komplet długopisów, a Złotówa nowy rzutnik.
Wtorek
Nareszcie mamy kserokopiarkę. Przy pierwszym uruchomieniu Złotówa naświetlił sobie oczy.
Później Bromba postanowiła odbić sobie słownik.
Teraz czekamy na nowa kserokopiarkę. I na powrót Bromby ze szpitala.
Saperzy ja zdetonowali. Teraz potrzebny będzie remont WC, a nasz dyrektor będzie musiał jeszcze raz zrobić zakupy.
Czwartek
Wyplata. Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem sobie nowe skarpetki. Nawet niedrogo, choć na drugą musiałem pożyczyć.
Piątek
Razem z Ziutkiem jedziemy w delegacje. Niestety, mój rower ma przebite koło, wiec Ziutek bierze mnie na ramę.
Po drodze zatrzymujemy się na nocleg. Spanie na świeżym powietrzu ma swoje dobre strony.
Sobota
Delegacja bardzo się udała. Wszyscyśmy się fajnie bawili. Najgorzej będę wspominał Izbę Wytrzeźwień.
Niedziela
Rano okazało się, ze ukradli nam służbowy rower. Do domu wracaliśmy wiec na piechotę.
Poniedziałek
Mamy nowa pracownice. Postanowiliśmy wymyślić jej jakąś ksywkę. Po 3 godzinach intensywnego myślenia już ja mieliśmy.
Nazwaliśmy ja: Nowa.
Wtorek
Nowa dzisiaj nie przyszła. Podobno zrezygnowała z pracy. To wina Złotówy.
Nie każdy wytrzyma na widok grubego faceta ubranego jedynie w banknot 10 złotowy.
Środa
Bromba wróciła ze szpitala. Ale trafił tam Ziutek ze skomplikowanym złamaniem kości śródręcza.
Upadla mu jakaś kartka i poprosił Brombe, żeby się odsunęła. Wtedy ona poszła mu na rękę.
Czwartek
Z okazji wdrażania u nas nowoczesnych technik pracy, kierownik kazał nam pisać na komputerach.
Jako pierwsza komputer zapisała Bromba. Na moim też już brakuje miejsca.
Piątek
Czyścimy komputery. Okazało się, ze kierownikowi chodziło o cos innego. Za to teraz komputery w ogóle już nie działają.
Może woda była za gorąca?
Sobota
Nareszcie łikend. Zbieramy ze Złotówą grzyby. Odchodzą razem z tynkiem. Na niedziele zostanie nam już tylko przedpokój.
Niedziela
Rano wpadł do nas sąsiad z góry. Do czasu wyremontowania sufitu będziemy mieszkać we trzech.
Poniedziałek
Spóźniłem się do pracy. Wszystko przez te korki. Już mi się całkiem przetarły. Będę musiał sobie kupić jakieś inne buty
(ale drugi raz już nie kupie sandałów. W zimie.)
Wtorek
Zostałem właścicielem komórki. Ze Złotówą już nie dało się mieszkać.
Środa
Zginął mój zszywacz. Nikt się nie chce przyznać. Ale ja podejrzewam Brombe. Ma nowa sukienkę.
Czwartek
Pogodziłem się z żoną. Ziutka moja żąda rozwodu. Rozprawa jutro.
Piątek
Siedzimy z żoną przed salą rozpraw. Nagle słychać, jak sędzia krzyczy do woźnego: powódkę! Idziemy do domu.
Nie będzie nas sądził jakiś pijak.
Sobota
Byliśmy na imieninach u Bromby. Strasznie się wymalowała i wystroiła. Wyglądała jak pisanka.
Złotówa tak jej powiedział. Wtedy ona zaproponowała, ze ugotuje mu jajka. Złotówa jakoś dziwnie zbladł.
Jajek w każdym bądź razie nie było. Była kura i Coca-Cola. Podobno po okazyjnej cenie. Import z Belgii.
Niedziela
Jakoś dziwnie się czuje. Dowiedziałem się również, że Bromba jest w szpitalu. U Złotówy nikt nie odbiera.
Pewnie pojechał na ryby.
Poniedziałek
Ciągłe kiepsko się czuje. Lekarz powiedział, ze to zatrucie, wiec dzisiaj siedzę w domu. Postanowiłem pooglądać sobie telewizje.
Niestety, wieczorem już nie mogłem nic oglądać. Sąsiedzi zasunęli zasłony.
Wtorek
Jestem w pracy. Wszyscy już wyzdrowieli. Miło popatrzeć na znajome twarze. Żeby tylko tak Bromba wszystkiego nie zasłaniała.
Środa
Zainstalowali u nas w pracy automat z Pepsi Colą. Albo mamy straszne szczęście albo ten automat jest popsuty.
Wszyscy wrzucający monety zawsze coś wygrywają.
Czwartek
Ząb mnie strasznie rozbolał i w nagłym przypływie odwagi poszedłem do dentysty.
Na fotelu po mojej odwadze już nie było śladu. Wyskoczyłem z fotela jak z procy.
Dopiero po pokonaniu jakichś 5 km wyjąłem z zęba wiertło. Po jakimś czasie dogonił mnie dentysta. Samochodem.
Znalazł mnie po szlaczku z części jego aparatury, jaki za sobą zostawiłem.
Jej spłacanie zajmie chyba resztę życia. Moich dzieci i wnuków. Za to ząb już mnie nie boli.
Piątek
Dla poprawienia wystroju biura Bromba przyniosła jakieś zielsko w doniczkach. Złotówa jak to zobaczył, strasznie się ucieszył.
Powiedział mi, ze to marihuana i zaczął robić skręty. Fajny miał odlot - po tym jak to Bromba zobaczyła.
Zresztą, to nie była wcale marihuana, tylko jakieś paprotki.
Sobota
Poszedłem z Bromba i Złotówa do kina. Bromba przyniosła wiadro popcornu. Ale cholera nie chciała się podzielić.
Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Po reklamach Złotówa zwymiotował, ja cały seans płakałem (choć to była komedia)
a Bromba dostała zeza rozbieżnego.
Niedziela
Pojechaliśmy ze Złotówą na ryby. Ale smażalnia była zamknięta. Pojechaliśmy wiec do mieszkania Złotówy.
Skończyło się jak zwykle: na śledzikach i wyborowej.
Poniedziałek
Bromba powiedziała, ze napiłaby się herbaty. Ja na to, że ja tez. Niestety, herbaty nie ma już od dwóch tygodni.
Wtorek
Dzisiaj Złotówa zrobił wszystkim herbaty. Była jakaś dziwna, jakby ziołowa. Ciekawe, dlaczego paprotki Bromby nie maja już liści.
Przecież to jeszcze nie jesień.
Środa
Po pracy poszliśmy z Ziutkiem na mecz. Było extra. Piłkarze początkowo grali niemrawo,
ale za to w drugiej połowie już bardzo szybko poruszali się po boisku. Za nimi zaś gromada kibiców. Padły tez bramki - obie.
W ogóle atmosfera była bardzo gorąca. Za to cały czas schładzały nas policyjne sikawki.
Mam z tego meczu dużo pamiątek: policyjny kask, pałki, tarczę z napisem POLICJA, skrawki munduru, na plecach siniak od ławki,
wybite dwa przednie zęby, jakieś szaliki.
Czwartek
Nudy. Gdyby Złotówa niechcący nie podpalił biurka kierownika, dzień byłby na straty.
Na kierowniku długo jeszcze utrzymywała się piana. Nie tylko ta z gaśnicy.
Piątek
Ziutek przyszedł dzisiaj bardzo wesoły. Co prawda nie minęło jeszcze 48 godzin, ale go już wypuścili.
Jutro nasza drużyna ma mecz wyjazdowy. Ziutek obiecał, ze mi coś przywiezie.
Sobota
Dzisiaj pierwszy raz w życiu leciałem. Potrącił mnie samochód - ciężarowy.
Kierowca ciężarówki bardzo się wkurzył i zaczął mocno trząść drzewem na którym wylądowałem.
Gdyby mu w międzyczasie nie ukradli wozu, kto wie jak by to się skończyło.
Niedziela
Nareszcie zdjęli mnie z drzewa. Strażacy to super goście. Zabrali mnie na akcje.
Nie wiem, dlaczego się śmiali. Przecież ten kot, którego zdjęli z drzewa nie był wcale do mnie podobny
==============================================
Star Trek - Zaginiony epizod: "Potyczka z Borgiem"
Picard: Mr Laforge, czy pański poszukiwania jakiejś słabej strony Borga coś przyniosły ?
Geordi: Tak, kapitanie. Faktycznie, coś znaleźliśmy, przeszukując bazy danych z technologią z okolic XX wieku.
I tu naciska klawisz komputera. Picard z osłupieniem wpatruje się w ekran.
Riker: Co to u diabła znaczy "Microsoft" ?
Data: To teraz nieistotne. Ważne jest to, że jeżeli zaaplikujemy Borgowi jeden z ich produktów, to istnieje spora sznsa, że albo zacznie wolniej funkcjonować, albo całkowicie odmówi posłuszeństwa, albo choć to coś zeżre mu wszystkie rezerwy systemowe i w efekcie sparaliżuje...
Picard: Borg ma ogromne zdolności adaptacyjne. Czy nie będzie usiłował dostosować się do wymagań tego programu ? Myślę, że bez problemu powiększy swe zasoby systemowe do takiego stopnia, że szybko zneutralizuje dziłanie tego czegoś.
Data: Zgoda. Ale i ten program posiada ciekawą właściwość. Gdy tylko dostrzeże, że dany system ma dużo większe możliwości od jego wymagań, natychmiast stworzy swoją mutację, zwaną "upgrade", której wymagania przewyższają aktualne parametry systemu. I potrafi to robić w trybie ciągłym, także będzie na bieżąco neutralizował próby zwiększania mocy obliczeniowej systemu Borga.
Picard: Dobra robota, Data. Wygląda na to, że to jest lepsze od naszych torped.
15 minut później
Data: Kapitanie, udawło nam się zainstalować Windows w systemach Borga. W tej chwili zajmuje on 85% jego systemów i w 75% obciąża CPU. Niepokojące jest to, że na razie nie otrzymaliśmy żadnej informacji o dokonanym przez Windows "upgrade".
Georgi: Nasze skanery wykazują, iż Borg nieustannie rozbudowuje swoją pamięć i zwiększa moc CPU. W tej chwili Windows zajmuje już tylko 80% pamięci i obciąża procesor w 72%, z tendencją malejącą. Niestety, nadal nie ma żadnych infornacji dotyczących wykonania przez Windows "upgrade".
Picard: Data, skanuj bazę danych i sprawdz, czemu nie następuje "upgrade". Jak się zdaje, zrobiliśmy coś nie tak...
Data: Chyba już wiem, czemu nie ma "upgrade". Borg nie wypełnił karty rejestracyjnej i nie przesłał należności za wyjściowy program na konto jego producenta. Tym samym Windows nie może się upgradeować !
Riker: Kapitanie, proponuję ogłosić alarm i prubować awaryjnego odwrotu wedle schematu 3F...
Geordi, krzyczy: Kapitanie, obciążenie CPU Borga niespodziewanie wzrosło do 99% !
Picard: Data, co pokazują twoje skanery ?
Data, studiując wskaźniki: Borg odkrył właśnie istnienie Pasjansa i Sapera. W tej chwili całkowicie poświęcił się rozgrywce.
Picard: To nam daje trochę czasu. Jak długo Borg może układać Pasjansa ?
Dwa dni później
Riker: Co robi Borg ?
Geordi: Zgodnie z oczekiwaniami, Borg intensywnie "podkręca" parametry swego systemu. Jednocześnie skanuje kilkadziesiąt parseków przestrzeni, w poszukiwaniu czegoś, co nazywa Microsoft Fun Pack.
Picard: Ile to nam daje czasu ?
Data: Założywszy, że Windowsowi nie uda się wykonać upgrade, za jakieś 6 godzin poradzi sobie ztym programem w stopniu wystarczającyn do wznowienia działalności.
Geordi: Kapitanie, mam sygnały, iż jakiś obcy statek wchodzi w nasz sektor kosmosu.
Picard: Zidentyfikuj go.
Data: Brak wystarczających danych... Zaraz - statek kieruje w stronę Borga modułowaną wiązkę sygnałów radiowych. Oto ich rozszyfrowana treść.
Głośniki: Mówi admirał Bill Gates, z pokładu krążownika flagowego Microsoftu: MONOPOL_TRADE_MARK. Nasze skanery wykryły u ciebie obecność nielegalnej kopii naszego programu. Udostępnij swe wszystkie zasoby systemowe do kontroli - albo czekają cię poważne problemy. Masz 10 sekund czasu do namysłu ! 9-8-7-6... Dobra, sam chciałeś !
Data: Statek otworzył dziobowe wyrzutnie i wypuszcza tysiące pocisków !
Picard: Daj maksymalne powiększenie obcego statku !
Riker: Boże, kapitanie, to są... ludzie ! Nie mają skafandrów ! Jak oni mogą wytrzymać warunki panujące w próżni ?! Proszę zobaczyć, jak zawzięcie gnają w kierunku Borga.
Data: Wedle moich danych, twierdzę, że to nie są ludzie. Gdy przyjrzeć się im bliżej, można dostrzec kilka cech, które kwalifikują ich jako najbardziej nieludzką i niszczącą broń w historii ludzkości.
Picard: Jakie to cechy ?
Data: Aktówki z cielęcej skóry, buty od Gucciego, garnitury Armaniego, ręczne tkane krawaty z jedwabiu. Proszę też zobaczyć ten głodny wyraz twarzy, niczym u rekina, który właśnie wyczuł żer...
Riker i Picard, razem - wstrząśnięci: To... P R A W N I C Y !!!
Geordi: Ale to niemożliwe ! Wszyscy prawnicy, z adwokatami na czele, zostali na mocy traktatów rozbrojeniowych w roku 2017, załadowani na statek i wysłani na Słońce !
Data: Być może niektóre korporacje pozostawiły sobie po cichu kilka egzemplarzy w swych arsenałach i teraz ich sklonowano ?
Riker: Zobaczcie ! Otoczyli statek Borga i oblepiają go jakimiś papierami.
Data: To tzw.: "pozwy sądowe". Żadne pole siłowe nie jest w stanie ich powstrzymać.
Riker: Boże, rozszarpią statek Borga na kawałki !
Picard: Skaczemy w nadprzestrzeń ! Nie mogę na to patrzeć ! Nawet Borg nie zasłużył na tak żałosny koniec !
Data: Jaki kurs, kapitanie ?
Picard: Naturalnie: "tam gdzie dotąd nie dotarł żaden prawnik" ! I to jak nalszybciej - póki nie zaczną się zastanawiać, skąd Borg wziął swój Windows !
==========================================
Amerykanie wylądowali na Marsie, stoją i planują:
- George, tu będzie multipleks, tu kasyno a tam nowe centrum handlowe...
- Tak Jack, a tam na lewo biurowce.
Aż tu nagle jeden z nich czuje pukanie w plecy, obraca się i widzi Marsjanina, który mówi:
- Nic z tego panowie, przed chwilą było tu takich dwóch i mówili: "Tu wsio budiet kukurydza."
==========================================
Pewien pan zapragnął kupić swojej ukochanej dziewczynie urodzinowy prezent, a że byli ze sobą dopiero od niedawna, po dokładnym zastanowieniu, postanowił kupić jej parę rękawiczek - romantyczne i nie za osobiste.
W towarzystwie młodszej siostry swojej ukochanej, poszedł do domu towarowego i kupił narzeczonej rękawiczki. Siostra natomiast, w tym samym czasie, kupiła sobie parę majtek.
Podczas pakowania ekspedientka zamieniła te dwa zakupy tak, że siostra dostała rękawiczki, a ukochana majtki. Bez sprawdzania, co jest gdzie, facet wysłał prezent do swojej sympatii dołączając następujący list:
"Kochanie, ten prezent wybrałem dla Ciebie właśnie taki, ponieważ zauważyłem, że nie nosisz żadnych, kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym miał kupić dla twojej siostry, to wybrałbym długie z guziczkami, ale ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania. Te są w delikatnym odcieniu, jednak ekspedientka, która mi je sprzedała, pokazała mi swoją parę, którą nosi już trzy tygodnie i wcale nie były poplamione, czy zniszczone. Przymierzyłem na niej te dla Ciebie i wyglądały naprawdę elegancko. Chciałbym jako pierwszy je na Ciebie włożyć, tak by żadne inne ręce nie dotykały ich przed tym, jak się z Tobą zobaczę. Kiedy je będziesz zdejmować, nie zapomnij je trochę nadmuchać przed odłożeniem, albowiem całkiem naturalnie będą po noszeniu trochę wilgotne. I pomyśl tylko, jak często będę je całować w tym roku. Mam nadzieje, że będziesz je miała na sobie w piątkowy wieczór. Z całą moją miłością.
=====================================
Idzie sobie ulicą dziewczyna z lodem. Podchodzi do niej chłopak:
- Nie chciałbym Cię urazić, ani nie chciałbym, żebyś mnie źle zrozumiała,
ale chciałbym, żebyś mi dała polizać.
- ... ???!!! - ale wyciąga w kierunku chłopaka rękę z lodem.
- Wiedziałem, że mnie źle zrozumiesz.
=====================================
Hipopotam leży u siebie w błotku i odpoczywa po trudach dnia.
Odpoczywa tak już trzeci tydzień i leży, leży, leży. To sobie pośpi, to przewróci się na drugi bok.
Wkoło niego jeździ synek na rowerku. Nagle przybiega do taty hipopotama i płacze:
- Tatusiu, tatusiu, rowerek mi się popsuł, proszę, napraw mi go!
A hipopotam na to:
- No weź k**wa, teraz rzuć wszystko i napraw mu rowerek!
======================================
Entuzjastycznie nastawiony do nowej pracy akwizytor - sprzedawca odkurzaczy zapukał do pierwszych drzwi.
Otwierzyła mu kobieta, lecz zanim zdążyła coś powidzieć ten wbiegł do domu, wpadł do salonu
i zaczął rozrzucać po całym dywanie rozmoknięte krowie łajna.
- Proszę pani, jeśli ten wspaniały odkurzacz w cudowny i genialny sposób nie posprząta tego, zobowiązuję się zjeść to wszystko - mówi podniecony.
- A keczup pan chce ?
- Słucham ???
- Właśnie się wprowadziłam i nie podpięłam jeszcze prądu .
=======================================
Pulkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę zebrać ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słońce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, zebrać wszystkich na plac ćwiczeń.
Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, ze jutro będzie padał deszcz. Słońce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...
=======================================
Przed sądem toczy się rozprawa o morderstwo...
-Niech oskarżony opowie co się dokładnie wydarzyło rzecze sąd.
-Wysoki sądzie jestem niewinny...
-Nie pytam czy jesteście winni czy nie tylko proszę by opowiedział pan co dokładnie zaszło.
-No było tak - mówi oskarżony - Wysoki sądzie siedzę sobie na taborecie w kuchni i obieram pomarańcze, nożykiem...
-Do kuchni wchodzi znienacka moja teściowa, mi wypada z ręki nożyk...
-Co było dalej?
-... teściowa się poślizgnęła na skórce z pomarańczy, upadała na nożyk... i tak siedem razy.
============================
Trzej koledzy naradzaja sie przed wspolnym wyjazdem na polowanie:
- A wiec wyjezdzamy jutro o piatej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynke piwa.
- A moze dwie?
- Ostatnio, jak wzielismy dwie, zastrzelilismy psa.
- No to psow nie wezmiemy.
- Dobra, a wiec wyruszamy o piatej. Psow nie bierzemy. Zabieramy ze soba strzelby i dwie skrzynki piwa.
- A moze trzy?
- Czy nie pamietasz, ze kiedys, jak wzielismy trzy, to ty sam oberwales w noge?
- Mozemy nie brac broni.
- W porzadku. Wyjazd o piatej. Psow i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
- A moze wezmiemy jednak cztery?
- Jak wzielismy kiedys cztery, Mietek, wychodzac z samochodu, przewrocil sie i zlamal sobie reke!
- Ale przeciez mozemy nie wychodzic z samochodu!
- Zgoda. Wiec podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piatej rano. Broni i psow nie bierzemy, bierzemy cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy.
=====================================
Wraca mąż z polowania, a tu żona z kochankiem w łóżku.
- Wyłaź z łóżka! - krzyczy mąż do kochanka.
Kochanek wyskakuje i zasłania dłońmi swoje klejnociki. Mąż ze spokojem celuje z dwururki w te klejnociki. Kochanek krzyczy:
- Nie wygłupiaj się, daj szansę!
Na to mąż do kochanka:
- No dobra, rozbujaj!
=====================================
Dowcip o męskiej logice
W autobusie jedzie facet, straszny tłok, facet chciałby skasować bilet, chce poprosić stojącego przed nim mężczyznę o skasowanie, zastanawiasię jednak co powiedzieć - eee, koleś skasuj bilet, czy - przepraszam bardzo czy mógłby pan skasować bilet?
Patrzy na gościa i myśli sobie:
m.....ma ze sobą kwiaty, pewnie dla jakiejś ładnej kobiety.....
nie wysiadł na poprzednim przystanku, czyli jedzie do mojej dzielnicy.....
w mojej dzielnicy są tylko dwie piękne kobiety........
pierwsza to moja żona....druga to moja kochanka........
do mojej kochanki nie może jechać bo ja do niej włąśnie jadę....
czyli jedzie do mojej żony........
moja żona ma dwóch kochanków......Zbigniewa i Piotra.......Zbigniew jest na delegacji........Panie Piotrze, czy mógłby pan skasować mi bilet?
=======================================
Co można robić w czasie jazdy windą:
1. Jak oprocz ciebie w windzie jest tylko jedna osoba, punkij ja w ramie i udawaj ze to nie ty.
2. Nacisnij guzik i udaj ze kopie cie prad. Potem sie usmiechnij i zrob to znowu
3. Zapytaj wchodzacych na jakie pietro chca jechac, nastepnie wciskaj zle numery
4. Zadzwon z komorki na niebieska linie (psychiatryczna) i zapytaj na jakim jestes pietrze
5. Upusc dlugopis. Jak ktos schyli sie zeby go podniesc rzuc sie na niego wrzeszczac "On jest moj!!!"
6. Wstaw sobie do windy biurko. Jak ktos bedzie wsiadal zapytaj go czy jest umowiony.
7. Postaw w kacie kartonowe pudelko. Jak ktos wsiadzia zapytaj zdziwionym glosem: "Tez slyszycie to tykanie?"
8. Udawaj stewarda z samolotu i zacznij instruowac pozostalych o czynnosciach ewakuacyjnych na wypadek np. pozaru.
9. "Czujecie to?"
10. Stan blisko drugiej osoby od czasu do czasu niuchając.
11. Łap wyimaginowane muchy
12. Otworz plecak/torebke/teczke i zapytaj zagladajac do wnetrza: "Wystarczy ci powietrza?"
13. Stan w kacie twarza do sciany, bez ruchu, bez odglosow i nie wysiadaj na pietrach.
14. Pogap sie z rozszerzonymi oczami przez dluga chwile na druga osobe i powiedz glosno: "Jestes jednym z nich" cofajac sie powoli.
15. Przykladaj stetoskop do scian wsłł[cenzura] sie w odglosy z zaaferowana mina.
16. Nasladuj dzwiek eksplozji za kazdym razem jak ktos naciska przycisk
==================================
Pewien Chińczyk, udał się na zakupy do osiedlowego sklep spożywczego:
- Dzień dobly, ci jest mąka?
- Nie ma mąka - odpowiada sprzedawczyni, zmierzywszy obcokrajowca wzrokiem.
Chińczyk chwilę wpatruje się w panią jak zaczarowany, kiedy ta już, już chce mu zacząć tłumaczyć na migi, pyta niepewnie:
- A ciemu pani uziwa mianownika ziamiast dopełniacia?
===================================
Dwóch benedyktynów, stary i młody, przepisywało księgi. nagle jeden z nich zapytał:
- mistrzu, rozumiem że wszyscy nasi bracia są skrupulatni w swej pracy, przepisujemy księgi z ksiąg, a z tych ksiąg kopiujemy nowe księgi. ale jaka jest pewność, że nikt nigdy się nie pomylił?
- uczniu mój, dzieje się tak ponieważ bardzo uważnie przepisujemy księgi. jeśli chcesz, przyniosę ci z biblioteki oryginał tej księgi, której kopię właśnie tworzysz
to mówiąc starszy mnich wstał i poszedł do archiwum. minęła godzina, a mistrz nie wracał. zaniepokojony uczeń postanowił sprawdzić czy nie stało się nic złego. zastał swojego nauczyciela szlochającego na podłodze...
- mistrzu, czemu płaczesz?
- bo tu jest napisane: żyj w celi, bracie! a nie W CELIBACIE!!!
======================================
Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
- No przecież mówię, że kiełbasa.
- Proszę wyjąć.
Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!
=================================
Gostek przychodzi do teatru ? no bo gdzieżby mógł przyjść - z piwem i rybą. Siada, patrzy, a tu dookoła tyle ludzi.., pić jakoś tak niewygodnie a i piwa nawet nie ma jak otworzyć. Nagle sąsiad z prawej do niego: Pan pierwszy raz w teatrze?.
Gostek: No.
Sąsiad: Piwo o podłokietnik Pan otworzy.
Gostek tak i zrobił, pije z uśmiechem, ale potem myśli sobie co by z tą rybą zrobić.
I tu sąsiad z lewej do niego: Pan pierwszy raz w teatrze?.
Gostek: No.
Sąsiad: Ma Pan program przedstawienia przecie - ryba niech se Pan na nim położy i już
Gostek siedzi, piwo pije i rybę wpieprza, ale tak coś go pęcherz uwiera a wyjść niewygodnie jakoś, niby w pierwszym rzędzie.. środek..
Tu sąsiad z tyłu do niego: Pan pierwszy raz w teatrze?.
Gostek: No.
Sąsiad: Przecież my na balkonie jesteśmy, wiec wstań se Pan i lej na parter.
Gostek wstał i leje. Słychać, że strumień trafił na coś, co daje fajny dzwięk - niby deszczyk o parapet.
Po chwili w dole podnosi się łysy na którego głowę się odlewano i krzyczy: Pan pierwszy raz w teatrze czy jak?.
Gostek: No.
Łysy: No to nie lej Pan w jedno miejsce co ????
=====================================
Pisemny egzamin... (podobno na jakiejś Polibudzie czy na jakimś AWF-ie)
Profesor czyta gazetę, wszyscy jak się należy spodziewać aktywnie zżynają.
Rok I
Profesor powoli chowa gazetę... wszystkie ściągi są szybko chowane.
Rok II
Profesor powoli chowa gazetę... wszystkie ściągi są zasłaniane dłoniami.
Rok III
Profesor powoli chowa gazetę... studenci chowają książki.
Rok IV
Profesor powoli chowa gazetę... studenci zamykają książki.
Rok V
Profesor powoli chowa gazetę... z sali rozlega się "khem-khem" profesor wyciąga z powrotem gazetę
===============================
Najkrótsze książki świata:
"Przewodnik po demokracji w krajach arabskich."
"Kultura polityczna." A. Lepper
"Środki antykoncepcyjne dozwolone przez Watykan."
"Lubiani prawnicy."
"Mieć czyste ręce." - praca zbiorowa pod red. Prezesa Rady Ministrów
"Książka telefoniczna Amiszów."
"Dominacja na świecie na przykladzie Bułgarii."
"Etykieta randkowa." M. Tyson
"Szczegółowy opis francuskiej gościnności."
"Kariera Piosenkarki - Supergwiazdy." M. Sewiołło
"Wartości intelektualne w życiu Gwiazdora Michała Wiśniewskiego w oparciu o jego reality show."
"Pozytywne aspekty rządów Leszka Millera."
"Dlaczego lubię Amerykę - wspomnienia Osame bin Ladena."
"Moja pierwsza misja - wspomnienia kamikadze."
"Jak żyć uczciwie - wzorce postępowania z kuluarów sejmowych."
"Żyć po chrzescijańsku - tak jak żyje o. Dyrektor Rydzyk."
"Bądźmy otwarci na świat - interesy zagraniczne w wykonaniu szczecińskiego prezydenta Jurczyka."
"Jak wprowadziłem winiety." M.Pol
"Spis czeskich bohaterów wojennych."
"Lista skazanych w sprawie Rywingate."
"Spis rolników którzy skorzystają na wejściu do UE." - A. Lepper
"Służyć i bronić. - podręcznik dla policjantów."
"Stabilność windowsa." - praca zbiorowa użytkowników
==================================
Włodzimierz Szaranowicz podczas komentowania zawodów z Małyszem:
- Doleciał do 120 metra, ale wylądował okolo 116...
- Dobrze dobrze!, fenomalnie!!!, chociaż może trochę za krótko, te 112 m. Ajjjj....
- Skoczył zdecydowanie lepiej, jednak był to skok zdecydowanie gorszy...
- Roberto Cecon to mistrz ciągnięcia...
- Martin Schmidt, jak wiemy wrócił z Lillelhamer, gdzie był ze swoim młodym partnerem Hocke...
- Na razie zajmuje pierwsze miejsce, ale nie jest to dobra pozycja wyjściowa
- Oj Hannawaldowi trochę nie wyszło, czyżby spadek formy...- a nie, to był przedskoczek!
- Termika - jak sama nazwa wskazuje - chodzi o wiatry....
- Peterka zdobył Puchar Świata w sezonie dziewięćdziesiąt siedem na dziewięćdziesiąt dwa
- Podczas igrzysk w Salt Lake City Adam osiagnął to, na co tak długo czekaliśmy od sukcesu Wojciecha Fibaka.
- Ten skok był wyraźnie dłuższy od Szwajcara...
- On to ma wyjście - z podudzia do wyprostu. Uda ma fantastyczne!
- Goldi skakał zapładniając wyobraźnię...
- Szuka, szuka powietrza...
- Hannawald jest pod takim obstrzałem, że postanowił publicznie się odsłonić ze swoją dziewczyną...
- Tak!!...jest!!. ...będzie daleki skok!!...a jednak....Zabrakło powietrza na dole...
- Szkoda że...Goldberger nie jest Japończykiem!!!
- ...oj, poważny błąd, zawodnik skrzyżował narty zaraz po wyjściu z progu, to tak, jakby zaciągnał hamulec ręczny w samochodzie...
- wiatr cofnął Małysza o jakieś 4 metry...
- o Mateji: Trudna sytuacja rodzinna nakazuje mu dokonać wyboru: zrezygnować ze skoków lub poszukać innej pracy.
- Żeby Adam na dole miał dobre wiatry!
- takie niemieckie zieeeh, znaczy ciągnij. Hannawald umie ciągnąć(!!!)
- Ritzerfeld, dziewietnastolatek,...Hess ma do niego słabość...
- Ahonen dał z siebie odrobinę radości...a jednak nie...
- Tami Kiuru... dostał podmuch i otworzył się w powietrzu!
- nawet skoczkom zdarzają się czasami ludzkie odczucia...
- Uwaga proszę państwa! Leeeeeeeeci Ahonen i jeeeeest!!! Przewrócił się!!!
- Hannawald eksplodował, a to zawsze pozostawia ślad..
Krzysztof Miklas:
- ciągnij Adam! Ciągniiiij!!!!!
- Tonio powinien zmienić optykę w kierunku Wisły
- o Ahonenie: On miał bardzo zły początek sezonu... został szczęśliwym ojcem.
- No, Sven Hannawald, proszę Państwa...Już na 100% wygrał cały TCS...No chyba, że odpiąłby teraz narty i skoczył w butach
- Hannawald cieszył się trochę sam ze sobą!!! (sytuacja: Hanni po zwycięstwie leżał na śniegu pod bandą)
- no, Simon Amman. Ja go znam, często z nim rozmawiam po..., przed...to proszę panstwa bardzo fajny chłopak, sympatyczny, dowcipny, taki wesoły i szalenie utalentowany...
- widzimy dynamiczny skok Hannawalda, zakończony lądowaniem.
- Ta dyskwalifikacja była wynikiem tego, że Hannawaldowi w locie wypadły plomby. (chodziło o te w kombinezonie)
- Adas leć, leć! oj spadł!!! Nie... leci, leci!!!
==========================================
Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany.
- Co to jest? - pyta
- To są banany - odpowiada sprzedawca
- U nas to są taaaaaakie banany!!
Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on na to że u nas to są taaaaaakie pomarańcze. Sprzedawca lekko [cenzura] patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się.
- Co to jest? I pokazuje na morele.
Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się.
- Co to jest?
A sprzedawca na to:
- A to jest polski, pierd...ny, zielony groszek!
==================================
Wyjechał rolnik kombajnem na pole, puknął się w czoło i mówi:
- O kurde, zapomniałem zasiać!
==================================
Stara babina na wsi miała jedną krowę. No, pomyślała, najwyższy czas, żeby krowa miała cielaka! Więc zamówiła inseminatora (czyli kogoś do sztucznego zapłodnienia).
Przyszedł inseminator, obejrzał sobie krowę i powiedział do babci:
- Proszę przynieść mi miednicę, dzbanek z ciepłą wodą, mydło i ręcznik.
Babina przyniosła wszystko.
Nagle inseminator patrzy, a babina idzie z wieszakiem.
- Po co babciu niesiesz ten wieszak?!
- Żeby miał se pan gdzie spodnie powiesić!
===================================
Szkot mówi do syna:
- Gdy będziesz grzeczny to pójdziemy do cukierni, żebyś sobie popatrzył na lody!
===================================
Jak zaczyna się każda książka kucharska w Szkocji?
Np. tak: "Pożycz jedno jajko i kilo mąki"...
======================================
- Co robicie baco?
- A srom panocku/
- A portki toście ściągnęli!
- Ło kruca fuks!
============================
[M] Marcin B. ******** *************, slucham ?
[?] dzien dobry, prosze pana, ja mam taki problem...
[M] tak ?
[?] no wiec chcialbym przeczytac jaka uzytkownik dostal poczte, ale nie moge.
[M] ... to chyba dobrze... ja bym na przyklad nie chcial zeby pan czytal moja poczte.
[?] ale to nie chodzi o pana. moj pracownik dostal poczte, i ja bym chcial wiedziec jaka.
[M] [3 sekudowa konsternacja] no wiec ja panu chyba nie pomoge, pan ma u nas poczte ?
[?] Nie, ja mam wlasny serwer, u siebie w Warszawie.
[M] [SOA#3] No wiec powinien sie pan skontaktowac ze swoim administratorem...
[?] No wlasnie... ale to ja nim jestem.
[M] [ciekawe gdzie on uslyszal, ze administrator powinien czytac poczte swoich userow] ... jaki system ma pan zainstalowany na tym serwerze
[?] chyba Linux...
[M] chyba ?!?
[?] moj znajomy mowi, ze to Linux...
[M] ... umie pan sie tam zalogowac ?
[?] Nie.
[M] [po prostu bajkowo] To jakiego mailera pan uzywa ?
[?] Outlooka.
[M] [target locked] [chwila zastanowienia] Przepraszam, ze nie zapytalem wczesniej - z jakiej firmy pan dzwoni ?
[?] [podaje nazwe]
[M] [klikety-klick] ... przeciez pan nie ma u nas zarejestrowanej domeny
[?] no tak ... ale znajomy mowil, ze pomimo tego, ze nie jestem panstwa klientem, to cos mi poradzicie...
[M] [matko jedyna, kim jest ten znajomy ?? jakis nasz byly pracownik sie msci ?] [zrezygnowanym] Aha.
jesli uzywa pan Outlooka to sprawa jest prosta. Prosze wybrac opcje, zakladka Preferencje,
i ustawic pole "Upowaznij mnie do czytania poczty uzytkownikow" na wlaczony.
[grafik patrzy na mnie jak na idiote]
[?] [pol minuty przerwy] U mnie nie ma takiego pola.
[M] A jaka pan ma wersje Outlooka ?
[?] 4.0
[M] Musi pan uaktualnic. Nowa wersje moze pan sciagnac ze stron microsoftu za darmo.
[?] I bede mogl wtedy przeczytac poczte tego uzytkownika ?
[M] Oczywiscie. [evil green] A jesli cos pojdzie nie tak, to prosze wyslac
maila na abuse@tpsa.pl <mailto:abuse@tpsa.pl>. Oni rozwiazuja tam takie problemy.
[?] a-b-u-s-e-at-t-p-s-a-kropka-p-l ? Bardzo panu dziekuje.
[M] Nie ma za co, do widzenia.
===========================
FAKTY - SEX
Żyjemy XXI wieku i czasami nam się wydaje, że już nic na tym świecie nie jest w stanie nas zaskoczyć. Jednak po przeczytaniu faktów w tym artykule zrozumiesz, że świat jest tak duży i tak dziwaczny, że jeszcze wiele zagadnień może Ciebie zadziwić.
Według prawa islamskiego śmiertelnym grzechem jest gdy po odbyciu stosunku seksualnego z owcą zjemy jej mięso.
W Libanie mężczyźni mają prawo do uprawiania stosunków seksualnych ze zwierzętami, jednak zwierzęta te muszą być samicami. Uprawianie seksu ze zwierzętami płci męskiej jest z kolei karane śmiercią.
Muzułmanom zabrania się patrzenia na genitalia zwłok. Dotyczy to także pracowników prosektorium. Organy seksualne zmarłych osób muszą być przykryte cegłą albo deską.
W Indonezji karą za masturbacje jest ścięcie głowy.
W Guamie są mężczyźni których pracą jest rozdziewiczanie młodych kobiet. Jeżdżą po kraju i za odpowiednią opłatą uprawiają z nimi seks. Kobiety są zadowolone gdyż tamtejsze prawo zabrania dziewicom wychodzić za mąż.
W Hong Kongu jest takie prawo że zdradzona kobieta może zgodnie z prawem zabić swojego męża. Uczynić to jednak może tylko gołymi rękoma.
W Liverpool w Anglii sprzedawczynie mogą być rozebrane do pasa, jednak tylko w sklepach z owocami egzotycznymi.
W Cali, w Kolumbii kobieta może uprawiać seks tylko z własnym mężem, a ten pierwszy raz musi być w obecności matki panny młodej, która ma być świadkiem skonsumowania małżeństwa.
W Santa Cruz w Boliwi mężczyźni mogą zgodnie z prawem uprawiać seks z kobietą oraz jej córką w tym samym czasie.
===================================
Ciążowe FAQ
PYTANIE: Czy powinienem mieć dziecko po 35 roku życia?
ODPOWIEDŹ: Nie, dzieci po 35 roku życia jest wystarczająco dużo.
PYTANIE: Jestem w drugim miesiącu ciąży. Kiedy moje dziecko zacznie samodzielnie się poruszać?
ODPOWIEDŹ: Jeżeli bedziesz miała szczęście to zaraz po ukonczeniu studiów.
PYTANIE: Co jest najbardziej niezawodną metodą określenia płci dziecka?
ODPOWIEDŹ: Poród.
PYTANIE: Moja położna twierdzi, że podczas porodu nie bedę czuła jakiegoś ogromnego bólu tylko coś w rodzaju ciśnienia. Czy ma rację?
ODPOWIEDŹ: To tak samo jakby nazwała tornado lekkim zefirkiem.
PYTANIE: Czy jest jakakolwiek przyczyna dla której muszę być w pobliżu żony podczas porodu?
ODPOWIEDŹ: Nie. Chyba że coś ci mówi słowo "alimenty".
PYTANIE: Moja żona urodziła tydzień temu. Kiedy znowu zacznie czuć się i robić wszystko normalnie.
ODPOWIEDŹ: Kiedy dziecko założy własną rodzinę i wyprowadzi się z domu.
===============================
Pewnego razu:
Dzwoni kobieta do informatyka i mówi:
Kobieta: Cos mi drukarka wolno drukuje, wczoraj drukowala szybciej.
Informatyk: Co pani teraz drukuje?
K: Obrazek.
I: A wczesniej co?
K: Prace w Wordzie.
I: To jest tak, ze tekst na kazdej drukarce jest drukowany szybciej niż grafika.
K: Nie, kolega mi powiedzial, ze to jest tylko wina drukarki.
Po czym nastepuje dalsza rozmowa, podczas której kobieta upiera sie przy swoim i prosi o pomoc...
I: No dobrze, moze ma pani racje - spróbujemy. Niech pani sprawdzi, czy nie ma wezlów na kablu laczacym drukarkez komputerem.
K: Sprawdze...
Po 2 minutach...
K: Nie ma.
I: To prosze postawic drukarke nizej od komputera - dane beda szybciej splywaly do drukarki i bedzie szybciej drukowal..
Prawo Murphy'ego -> "Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
Prawo Balaniego -> Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
Nie miał człowiek kłopotu, to sobie komputerek sprawił <- Moja wesoła twórczość.
Idzie gepard przez dżunglę i słyszy wołanie:
- Na pomoc!.
Patrzy, a tu słoń wpadł do rozpadliny i nie może wyjść, prosi:
- Pomóż mi wyjść.
- No dobra - odpowiada gepard podając łapę.
Słoń jest za ciężki, więc gepard proponuje:
- Słuchaj skoczę po mojego przyjaciela jaguara, to razem cię wyciągniemy.
Poszedł i po pewnym czasie wrócił z jaguarem i razem wyciągnęli słonia.
Minął tydzień, idzie słoń przez dżunglę i słyszy wołanie o pomoc.
Patrzy, a tu gepard wpadł do rozpadliny. Prosi więc:
- Pomóż mi, słoniu.
- No jasne, mój przyjacielu - odpowiada słoń - podam ci mojego członka,złapiesz się go i cię wyciągnę.
Słoń podał członka gepardowi. Ten złapał się i wyszedł z dziury.
Jaki z tego morał?
Jak masz dużego członka, to nie potrzebny ci jaguar.
Egzamin z medycyny, z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami stoi skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Proszę wyjąć - krzyczy egzaminator.
W tej chwili student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu 5. Student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?
W pewnej malej angielskiej mieścinie był sobie ksiądz, który oprócz obowiązków duszpasterskich lubił hodowle drobiu. Któregoś jednak dnia księdzu zginął kogut. Początkowo ksiądz myślał, Że kogut po Prostu uciekł, jednak minął jakiś czas, a koguta nie ma. Ksiądz zmartwił się doszedł do wniosku, ze mu ukradziono koguta. Po niedzielnej mszy, kiedy wierni zbierali sie juz do wychodzenia, ksiądz ich powstrzymał:
- Mam jeszcze jedna, bardzo wstydliwa sprawę do załatwienia.
(W tym miejscu należy wyjaśnić, ze po angielsku słowo cock znaczy kogut, ale może tez oznaczać męskiego członka).
- Chciałbym spytać, kto z tu obecnych ma koguta? (Wszyscy mężczyźni wstali)
- Nie, nie - to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio widział koguta? (wszystkie kobiety wstały)
- Oj, nie, to tez nie o to chodzi, może wyrażę się jeszcze jaśniej, kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy?(polowa kobiet wstała)
- Parafianie - nie rozumiemy się, spytam, wprost - kto widział ostatnio mojego koguta? (Wstał chórek chłopięcy, ministranci, organista i znajdującą się przypadkiem w kościele koza)...
Ostatnie badania naukowe ujawnily, ze piwo zawiera zenskie hormony. Eksperyment przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 100 mezczyzn. Aby sprawdzic, czy rzeczywiscie piwo zawiera zenskie hormony, kazdy z nich dostal 11 litrowych butelek celem wprowadzenia ich zawartosci do organizmu, czas badania wynosil ok. 3 godzin. Oto wyniki eksperymentu:
- u 75% stwierdzono inkoherencje (zaburzenia myslenia i mowy)
- 100% nie potrafilo prowadzic samochodu
- u 90% zauwazono tendencje do tycia
- 80% wpadlo w melancholie i wybuchalo placzem o byle glupstwo
- 80% chcialo wydac pieniadze na byle co
- 75% trudno bylo zrozumiec
- 90% nie bylo swiadome, ze opowiada glupoty
- 85% nie bylo w stanie przyznac sie do wlasnych bledow.
I jak tu powiedziec, ze w piwie nie ma zenskich hormonow?
Maz z zona ulegli bardzo powaznemu wypadkowi. Po kilkunastogodzinnnej operacji zony do meza wychodzi lekarz i mowi:
- Prosze Pana, na poczatek dobra wiadomosc, zona operacje przezyla. Maz wyraza radosc.
- No tak - mowi lekarz - ale, wie Pan, musze Pana poinformowac o paru sprawach. Otoz po pierwsze ta operacja nie jest jedyna, zona musi przejsc jeszcze bardzo powazny zabieg w klinice specjalistycznej, a tego nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to okolo 70-80 tysiecy zlotych. To nie wszystko, zona wymagac bedzie dlugotrwalej, w zasadzie dozywotniej rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie musze dodawac, ze nie refunduje tego NFZ, koszt miesieczny to jakies 2 000 PLN. No i ponadto zona jako inwalida wymagac bedzie specjalistycznego sprzetu i srodkow higienicznych, to kosztuje jakies 1500-2000 PLN miesiecznie, oczywiscie NFZ w zaden sposob w kosztach nie partycypuje.
Zapada cisza. Wtem lekarz klepie meza w ramie i mowi:
- Eee, zartowalem, zona nie przezyla....
Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizke, wyciaga trzy flaszki wodki, stawia na stole. Wyciaga indeks i mowi:
- Prosze TRZY pokwitowac.
A profesor na to:
- Dwie biore.
Po slubie i hucznym weselu nadszedl czas na noc poslubna. Panna mloda nie mogla sie doczekac. Gdy juz weszli do lozka, to on odwrocil sie plecami do niej. Na to panna mloda odezwala sie niesmialo:
- Wiesz, zawsze mama mnie troche popiescila.
Na to on ze zdziwieniem:
- No to co? Mam w srodku nocy isc po twoja mame?!
Dołączył: 01 Sie 2003 Skąd: Warszawa-Stara Miłosna
Wysłany: Pon 16 Sie, 2004 00:28
Jak zabawić autostopowicza:
1. Zatrzymajcie się i spytajcie, która godzina a następnie
natychmiast odjedcie.
2. Kiedy wsiądzie spytajcie go po cichu - czy się boi.
3.Pochylcie się nisko nad kierownica i z nieprzytomnym
wzrokiem powiedzcie:
"Dostanę was wszystkich".
4. Przy prędkości 130 km/h symulujcie atak padaczki.
5. W trakcie jazdy przynajmniej trzy razy głośno się
obliżcie.
6. Na komórce wybierzcie dowolny numer. I tajemniczo
powiedzcie do telefonu
"Tu Pająk Krzyżak...... mam jedna Muchę".
7. Bezpośrednio przed wejściem w ostry zakręt
zakrzyczcie:"O Boże,nie dam rady"
8. Kiedy zatrzyma was drogówka powiedzcie policjantowi z kamienną twarzą:
"Panie Inspektorze - to On".
9. Pożegnajcie Autostopowicza słowami:"Wiem gdzie
mieszkasz..."
Pentium IV 2.40@3.20 z HT (FSB800), Asus P4C800 Deluxe, 2x256MB PC 3200 HyperX CL2, Leadtek Winfast GF2Ti, LG-CDRW(32x/10x/40x),DVD Asus(16x/40x), BarracudaIV 80GB, Chieftec 360-302 DF, Samsung SyncMaster710s Punto Stile - Verde Plutone Sie jeździ, sie skacze, sie smiga... ciałko też się ma z.aaaj.ebiste.
-----------------
@Tomek trafiles w 10, bo tego brakowalo mi do kompletu :)
Pierwszym punktem mozna takze wkurzyc pewna pania stojaca przy drodze
---- edit
List osoby poszkodowanej w wypadku przy pracy, nadesłany do zakładu ubezpieczeń jako odpowieć na prośbę o udzielenie bliższych informacji dotyczących okoliczności wypadku. Nie zniechęcajcie się, przeczytajcie do końca.
Szanowni państwo!
W raporcie o wypadku jako przyczynę wypadku podałem: "próba samodzielnego wykonania pracy". W liście stwierdzili Państwo, że powinienem podać pełniejsze wyjaśnienia. Sądzę, że poniższe szczegóły będą wystarczające.
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego, trzypiętrowego budynku. Kiedy zakończyłem pracę, stwierdziłem, że mam ponad 150 kilogramów cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem nie znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić je na dół w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym do ściany na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zzsedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie, trzymając ją mocno, zaczołem powoli opuszczać 150-kilowy ciężar. W raporcie o wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry - straciłem oriętacie, nie puściłem jednak liny. Nie musze dodawać, że ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie, po ścianie budynku. W połowie drugiego piętra spotkałem się z opadającą beczką - to tłumaczy pękniętą czaszkę oraz złamany obojczyk.
Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie, nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie nadal trzymać mocno linę pomimo bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 25 kilogramów. Przypominam, że ja ważę 80 kilogramów, więc w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać, i w połowie drugiego piętra ponownie spotkałem się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóżniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł - złamane tylko trzy zebra.
Z przykrością musze stwierdzić, że gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina, spadła na dół i połamana mi nogi.
Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie. Teraz już Państwo zapewne rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek.
Prawo Murphy'ego -> "Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
Prawo Balaniego -> Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
Nie miał człowiek kłopotu, to sobie komputerek sprawił <- Moja wesoła twórczość.
- Jasiu , dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ?
- Bo wczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam. wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...
- Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą...
Giełda. Pokój z mnóstwem komputerów i stadem ganiających się ludzi w czerwonych szelkach. Z każdej strony słychać okrzyki:
- Podnieś do dwóch!!!
- Kupuj!
- Kupuj wszystko!
- Opuść dziesięć i sprzedawaj!
- Cztery w dół!
- Puszczaj!
Jeden makler zamyślony patrzy w okno i nagle mówi melancholijnie:
- Śnieg spadł...
Chwila ciszy, zaskoczenie na sali, nagle jeden z maklerów krzyczy do zamyślonego kolegi:
- To sprzedawaj człowieku!!!
Do seksuologa przychodzi para w podeszłym wieku.
- Czym mogę Państwu służyć ? - Pyta doktor.
Starszy pan mówi:
- Czy Pan doktor nie zechciałby popatrzeć jak odbędziemy stosunek ?
Doktor spogląda na nich zaskoczony, ale wyraża zgodę. Kiedy para skończyła, doktor mówi:
- Nie widzę żądnej nieprawidłowości w Państwa stosunku.
Para płaci za wizytę 50 dolarów i wychodzi. Identyczna sytuacja powtarza się przez kolejne parę tygodni.
Wreszcie doktor nie wytrzymuje i pyta:
- Co dokładnie chcecie znaleźć ?
- Niczego nie chcemy znaleźć, Panie doktorze, odpowiada starszy Pan.
- Ona jest mężatką, wiec nie możemy pójść do niej. Ja jestem żonaty, wiec nie możemy pójść do mnie. W Holiday Inn karzą płacić 90$, w Hiltonie 108$. U Pana robimy to za 50$, z czego kasa chorych zwraca mi 43$.
Wiek: 26 Dołączył: 29 Mar 2003 Skąd: Warszawa Bemów
Wysłany: Pią 20 Sie, 2004 22:22
Ten tekst z cegłami to jest autentyk... zdobył nagrodę Darwina
I tak do tekstów z infolinii (jakaś starsza kobiecinka dzwoniła na neostradę ):
-proszę przesunąć myszkę w prawy górny róg ekranu...
-... co to jest myszka ??
-[chiwla zastanowienia] takie zgrubienie na końcu kabla
Miejscowy głupek...
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do pierwszego nie mam pewności"
A. Einstein
-----------------
Gosc poszedl na egzamin, niewiele powiedzial, dostal 2. Wychodzi z kumplem do ubikacji i tam zaczyna wyzywac:
- A ten ku*** pie****, a ten popie***** jak on mnie mogl tak upie***lic...
Nagle otwieraja sie drzwi kabiny, wychodzi z nich profesor: - A bo zes chu** nic nie umial!
Student zdaje egzamin u I., lecz odpowiedzi studenta sa ponizej krytyki. W koncu Inglot, dosyc wsciekly, mowi:
- Dam panu 3, jezeli powie pan ile jest zarowek w tej sali. Student zaskoczony szybko policzyl i odpowiada:
- Trzydziesci.
Inglot:
- Nieprawda.
Po czym wylaj jedna zarowke z szuflady biurka.
Za rok ten sam student podszedl do egzaminu i sytuacja sie powtorzyla. Na pytanie Inglota o ilosc zarowek odpowiedzial, ze 31. Na co Inglot z usmiechem:
- Nieprawda. Nie mam zarowki w szufladzie.
- Ale ja mam - odparl student wyciagajac zarowke z marynarki.
I dostal troje.
Kolokwium z fizyki. W grupie bylo dwoch czarnych studentow, slabo znajacych polski. Prowadzacy dyktuje zadanie:
- Walec owiniety nitka stacza sie bez tarcia po desce nachylonej.. itd.. itd...
A na koniec pyta:
- Sa jakies pytania?
(aby byc szczerym to trzeba przyznac ze zadanie nie bylo proste)
- A co to jest deska???
Król Artur wyjezdzal na krucjate i postanowil, ze kupi swej zonie pas cnoty. Poszedl do kowala a ten mówi, ze ma najnowszy krzyk mody - pas z gilotynka! Wiec kupil go Artur, zalozyl zonie, wzial klucz i pojechal.
Po paru latach wraca i sprawdza rycerzy okraglego stolu czy nie uwiedli mu zony. Postawil ich w rzedzie i kazal spuscic spodnie: 11 mialo obciete fiutki, wyjatkiem byl Lancelot...
Król zalamany:
- Moi wspaniali rycerze okazali sie banda holoty! Na nikogo dzis nie mozna liczyc! Tylko Ty - wierny Lancelocie mi sie ostales...
- i spojrzal wyczekujaco na Lancelota, by ten cos powiedzial... Lecz Lancelot milczal...
Trzej kumple chcieli wyciągnąć czwartego do baru na pare głębszych.Facet się nie zgadzał, bo on ma żone i nie chodzi do barów. Ale w końcu go wyciągnęli, siedzą w tym barze, piją, nagle gostek się zorientował że już po północy. Pożegnał kumpli i chwiejnym krokiem poszedł do domu. Przez drogę myślał jak udobrucha żonę.
Wchodzi do domu, idzie do sypialni, patrzy a tam z pościeli wystają rozkraczone nogi, to facet niewiele myśląc zabiera się do niej i robi jej minetkę. Gdy ją zaspokoił, to wstał i poszedł do łazienki żeby se umyć twarz.
Wchodzi do łazienki i nagle patrzy - wystraszył się - jego żona siedzi na sedesie.
- Co ty tutaj robisz!!!!???
A żona na to:
- Ciii.. Obudzisz Mamę! :]
chatmanov ohydny dowcip
***
Jezyk wroga trzeba znać bo inaczej są takie hece
- Name?
- Abu Dalah Sarafi.
- Sex?
- Four times a week.
- No, no, no..... male or female?
- Male, female...... sometimes camel.......
Jest sobie las...a w tym lesie sprytny zajac, glupi niedzwiedz i madra sowa...i ten niedzwiedz tak sobie siedzi pod drzewem i przychodzi do niego zajac i mowi : czesc niedzwiedz, ten odpowiada : czesc zajaczek. Zajaczek mowi pytal o Ciebie Michał...
niedzwiedz: jaki Michał
zajac : ten co ci w d**e wpychal
i zajaczek uciekl, nastepnego dnia przychodzi zajaczek do niedzwiedzia i mowi
zajac: czesc niedzwiedz
niedzwiedz : czesc zajac
zajac : pytal o ciebie Michal...
niedzwiedz : jaki michał??
zajac : ten co ci w d**e wpychal....
ta sytuacja powtarzala sie wielokrotnie, az niedzwiedz sie wkurzyl i poszedl do sowy, sowa jest madra i na pewno cos wymysli. Niedzwiedz opowiedzial sowie co sie zdarzylo, a sowa mu poradzila :
sowa : jak zobaczysz zajaca to pierwszy powiedz "czesc zajac"
on odpowie. To ty mu powiedz pytala o CIebie Maja. On zapyta "jaka Maja" a ty odpowiesz "ta co cie gryzla w jaja" niedzwiedz zadowolony poszedl sobie posiedziec pod drzewem jak to zwykle robi. Siedzi i siedzi, a tu idzie zajac.
Niedzwiedz : czesc zajac
zajac : czesc niedzwiec
Niedzwiedz : pytala o ciebie Maja
zajac : tak wiem, mowil mi Michał
niedzwiedz : jaki michal ????
Zaczail sie wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszla wilk
rzucil sie na nia ... i ja zgwalcil. Spodobalo mu sie, to ja zgwalcil
jeszcze raz, i jeszcze raz. Po kilku nastepnych razach pada
wycienczony obok Kapturka.Czerwony Kapturek unosi sie na lokciach i
spokojnie pyta:
- Wilku, masz ty chociaz zaswiadczenie, ze nie jestes chory na AIDS?
- Pewnie, ze mam!
- No to mozesz je podrzec
Szpital Psychiatryczny :
wchodzi pielęgniarka do pokoju nr 1 , wszystkie głupki na suficie !
idzie dalej..
Wchodzi do pokoju nr 2 i tam też wszystkie głupki na suficie !
krzyczy do nich żeby poschodzili , zero reakcji , bięgnie szybko do dyrektora i opowiada jak się sprawa ma , dyrektor wyluzowany wchodzi do pierwszego pokoju :
jesień , jesień krzyczy , nagle wszystkie pospadały ,
idzie do drugiego pokoju :
krzyczy jesień , jesień a tu nic , zero reakcji , znowu krzyczy JESIEŃ JESIEŃ , na to jeden z głupków :
NIE WIDZISZ DEBILU ŻE TO JEST DRZEWO IGLASTE
Jadą 2 blondynki na rowerach. Nagle jedna z nich zsiada z roweru i
zaczyna spuszczać powietrze w obu kołach. Druga zdziwiona pyta:
- A PO CO TY TO ROBISZ?
- A BO MAM SIODEŁKO ZA WYSOKO
Na co ta druga zaczyna majstrować przy swoim rowerze i zamieniać
miejscami siodełko z kierownicą.
- A TY CO ROBISZ ? - pyta pierwsza
- ZAWRACAM NIE BĘDĘ JEŹDZIŁA Z TAKĄ IDIOTKĄ!
Przychodzi facet do filharmonii pytać sie o prace.
- Ma pan wykształcenie muzyczne?
- Niestety nie.
- To co chce pan tu robić, przeciez to filharmonia...
- Widzi pani, ja potrafie wypierdziec kazdą melodie, musze miec tylko nuty.
- Co pan powie?? Prosze oto one.
Facet patrzy na nuty i zaczyna pierdzieć zgodnie z nutami.
Pracownic filharmoni nie moze uwiezyc w to co zobaczyła i biegnie do dyrektora.
- Dyrektorze, mam tu faceta który potrafi wypierdzieć melodie z nut. Niech pan sam posłucha.
Dyrektor zdziwony podchodzi do faceta daje mu jakies nuty a facet na nie patrzy i po chcwili pierdzi melodią z nut.
Dyrektor w szoku!
- A potrafi pan wypierdziec symfonie bethowena???
- Prosze mi tylko dać nuty - odpowiada facet
Dostaje nuty i patrzy chwile po czym mówi:
- Nic z tego nie wyjdzie...
- Dlaczego? - pyta sie dyrektor
Facet pokazuje na nuty i mówi:
- W tym miejscu i w tym bym się zesrał
Ojciec z synkiem podczas spaceru mijają dom publiczny. Synek
zaintrygowany charakterystycznym wyglądem budynku pyta:
- Tata, a co tu jest?
Ojciec nie chcąc skłamać, ale i nie chcąc powiedzieć prawdy mówi:
- Widzisz synku ... to jest taki dom w którym za pieniądze można
zaznać rozkoszy.
Mały zapamiętał sobie słowa ojca i po obiedzie wyciągnawszy od
niego dyche na kino, naturalnie poleciał do burdelu. Wpada do
środka, buch tą dychę na ladę i mówi:
- "Plose pani, chciałbym zaznać roskosy".
Burdelmama spojrzała na niego, ukroiła trzy pajdy chleba,
posmarowała masłem i miodem i wręczyła to maluchowi. Mały po
powrocie do domu mówi do ojca:
- Tata, zgadnij gdzie byłem!
- No ... w kinie ...
- Nie tata, w tym domu co żeśmy mijali ...
- O w morde?!!! No i co!???
- Dwom dałem radę, ale trzecia już mogłem tylko wylizać ...
Idzie turysta przez gory patrzy a tam baca zapina w dupe owieczke
-Baco tyle dup w Zakopanem a ty owieczke dupczysz
-poszedlbym ale nie mam z kim stada zostawic
A ze turysta dobry chlop zgodzil sie pilnowac.Baca dlugo nie wracal wiec turysta postanowil sprawdzic jak to jest z owieczka i zaczal jedna zapinac
Wraca baca i zdziwiony
-panocku nie rozumiem cie tyle fajnych owieczek dookola a ty barana zapinasz !
Maly chlopiec wchodzi do sypialni rodzicow i widzi, ze jego
matka siedzi na jego ojcu i podskakuje. Matka zauwazyla
swego syna, gdy wyszedl zsiadla szybko z ojca, ubrala sie i
zaniepokojona tym, co mogl zobaczyc,poszla się dowiedziec,
co naprawde widzial.
- Syn spytal "Co robilas tatusiowi, mamusiu?"
- Mamusia odparla "Wiesz, jaki twoj tata ma wielki brzuch?"
- Chlopczyk odpowiedzial: "tak, rzeczywiscie ma".
- "Widzisz, wiec czasami pomagam mu go splaszczyc", wyjasnila mamusia.
- Chlopczyk na to: "Tylko marnujesz czas, to nigdy nie zadziala"
- Mamusia, skonfudowana, spytala "Dlaczego tak uwazasz, synku?"
- "Bo za kazdym razem, jak idziesz na zakupy, ta pani z drugiej strony ulicy
przychodzi, kleka w sypialni przed tatusiem i nadyma go znowu!"
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.
Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei
opowiadają:
Pierwsza jest Małgosia.
Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo
piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?
Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli rodzice
Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj,
rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):
Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był
cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie
tylko mundur, sten'a, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50
metrów nad ziemią zauważył że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już
go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie
stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego
garnizonu. I tu dawaja ! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje ze sten'a !
Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domk! Juchy więcej niż na filmach z
gubernatorem Arnoldem. Z 80. ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i
kosi niemrów jak Boryna zboże. Na 30. klinga poszłaaaa, pozostałych
dziadekzarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani ,mimo valium w spazmach ,pyta się :
Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał ?
* Też się taty pytałem a on na to: "Nie w****iaj dziadka Staszka jak se
popije"
Pani pyta dzieci w szkole, kim chcą zostać w przyszłości.
- Prawnikiem - mówi Małgosia
- Lekarzem - mówi Zbysio
- Harleyowcem - wyrywa się z ostatniej ławki Jasio!!!
- A co robi taki Harleyowiec? - pyta Pani
- Jak to co?? Jeździ na Harleyu, pije piwo i posuwa panienki....
- Jasiu, ale ty jesteś na to za młody!!!
- Ale ja już jestem młodym Harleyowcem - odpowiada Jasio.
- A co robi młody Harleyowiec?
- Młody Harleyowiec jeździ na rowerze, pije oranżadę i się onanizuje...
Mały Jasio przechodzi obok sypialni rodziców idąc po szklankę wody. Słysząc jęki i stękania zajrzał do rodziców i zastał rodziców uprawiających .Zanim ojciec zdążył zareagować Jasiu zawołał:
- O! Ja chcę na konika! Tato mogę Ci wskoczyć na plecy?
Ojciec zadowolony, że nie będzie musiał odpowiadać na inne pytania, zgodził się z widząc w tym możliwość dokończenia tego, co zaczął. Synek wskoczył mu na plecy i zaczęła się jazda. Wkrótce mama zaczęła jęczeć i stękać coraz głośniej i szybciej. Jasio woła:
- Tato, trzymaj się teraz mocno ! W tym momencie ja i listonosz zawsze przyśpieszamy!
Pewne malzenstwo zostalo zaproszone na bal przebierancow jednak gdy juz mieli wychodzic zone bardzo rozbolala glowa i poprosila meza zeby poszedl bez niej. Dlugo sie sprzeczali ale jednak poszedl sam.
Zonie jednak szybko bol ten przeszedl, wiec postanowila pojsc na ten bal i zobaczyc jak sie bawi maz, zalozyla tez przebranie aby jej nie poznal.
Szybko go tam wypatrzyła. Tańczył ze wszystkimi
kobietami, calowal je i szeptal im cos do ucha.Nalezala ona do zgrabnych kobiet wiec zostala szybko zauwazona przez swego nic nie domyslajacego sie meza. Spodziewała się
niezłej zabawy, on przecież nie wiedział że podrywa własną żonę. Po wspolnie przetanczonym tancu zaproponowal pojscie do osobnego pokoju na co sie zgodzila! Postawiła jednak
warunek - że nie zdejmą masek z twarzy. Było im razem wspaniale,
wręcz jak nigdy dotąd. Byli anonimowi względem siebie, więc bez
skrępowania spełniali swoje najbardziej ukryte marzenia
erotyczne. Jednak po n-tym numerku, ona szybko pobiegła do domu,
żeby oczekiwać męża i zadać mu kilka pytań. Gdy już wrócił żona
się go pyta ( rzecz jasna z dziką satysfakcją w głosie): - No i
jak się bawiłes skarbie. Dużo tańczyłes? - Nie tańczyłem ani
razu i bawiłem się kiepsko.Spotkałem Zenka , Wieśka i Tadka,
moich kolegów ze studiów i całą noc gralismy w pokera na
pieniądze. Ale powiem ci, że facet któremu pożyczyłem kostium
podobno bawił się za***iście !!!
Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi Jaśkowi:- Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawał sera. Reszta kasy trafia na stół.Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do chaty. Matka na to:- Jasiu k...wa co żeś zrobił ty baranie, natychmiast idź sprzedaj tego misia.Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadkaw łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukaniedo drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta J) - Kup pan misia(F) - Spadaj chłopcze(J) - Bo będę krzyczał(F) -Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij(J) - Oddaj misia(F) - Nie oddam(J) - Oddaj bo będę krzyczałSytuacja powtarza się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalujeszcze przytargał). Matka do Jasia:- Jasiek chyba Bank obrąbałeś, natychmiast do księdza idź się wyspowiadać.Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:- Ja w sprawie Misia,- Spier..... już nie mam kasy.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Pukanie do drzwi. Otwiera pani domu, za progiem zebrak:
- A czego wam trzeba, dobry czlowieku?
- Kawalek chleba, szanowna pani, gdyby sie znalazl,
bylbym nad wyraz zobowiazany...
- Ach, dobry czlowieku, macie szczescie! Mielismy dzisiaj mala
uroczystosc i sporo tortu zostalo!
- Alez! Szanowna pani zbyt laskawa! Tylko chleba kawalek!
- Ach, dobry czlowieku! To zaden klopot!
Pani domu przynosi spory kawal tortu i z duma wrecza go zebrakowi.
Ten, chcac nie chcac przymjuje i pod nosem szepcze:
- K...a! Jak teraz denaturat przez to gówno przesaczyc?
Dwóch wariatów siedzi obok siebie w szpitalu psychiatrycznym.Jeden z nich bawi się sznurkiem:
-co robisz szukasz końca??-pyta bawiacego sie świra
-tak
-to go nie znajdziesz bo go uciąłem
Idzie sobie ksiądz i patrzy a tu dzieci przeganiaja gąski i krzyczą : spier*** gąski, spier****! Ksiądz na to:
- dzieci, nie wolno tak mówić, trzeba mówić uciekajcie!
Na drugi dzien idzie ten sam ksiadz, widzi te same dzieci no i gaski of kors
tym razem dzieci krzycza uciekajcie gaski, uciekajcie. ksiadz podchodzi i zadowolny mowi;
- Ha! widzicie jak spier****ą !
Zima. Do przydrożnego baru wchodzi kierowca tira. Siada przy barze i mówi:
- Poproszę setke. Tfu! (spluwa na podłogę) P......... matiz....
Barman się zdziwił, ale nalał mu setkę. Facet wychylił duszkiem i mówi:
- Barman, jeszcze seteczkę. Tfu! P........ matiz...
Barman zdziwiony nalał setkę. Facet wychylił i mówi:
- Jeszcze jedna setka. Tfu! J..... matiz...
Barman mu nalewa i pyta:
- Ok, niech pan zamawia co pan chce, ale czemu za każdym razem pan
spluwa i
przeklina jakiegoś matiza?
- Wie pan co? - mówi kierowca - Zakopałem się w zaspie 30-tonową
scanią
i ni chu-chu nie mogę wyjechać. Podjeżdża matiziak, wysiada kierowca i mówi,
że mnie wyciągnie. Ja mu na to: "panie, jak mnie pan wyciągniesz tym
matizem, to ja panu ze szczęścia la****ę zrobię!".
TFU! P........ MATIZ!!!
Komputer służy do tego, aby ułatwić ci pracę, której bez niego w ogóle byś nie miał.
-----------------
Lezy facet na lozu smierci. Lekarz powiedzial, ze nie dotrwa do rana. Nagle poczul z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek czekoladowych zrobionych przez zone. Ostatkiem sil wydobyl sie z lozka i czolga sie do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominal mu dziecinstwo, on wiedzial, ze zasmakuje ich po raz ostatni. Wczolgal sie do kuchni i widzi jak jego zona przygotowuje te ciasteczka, o ktorych teraz marzyl. Ostatnimi silami siegnal po jedno i w tym momencie zona go zdzielila scierka:
- ZOSTAW KU***, TO JEST NA STYPE!!!
Pewnej nocy zona zauwazyla swojego meza przy kolysce ich nowonarodzonego dziecka. W ciszy obserwowala meza. Kiedy patrzyl w dol na spiace malenstwo, zauwazyna na jego twarzy mieszanke emocji: niewiare, watpliwosc, rozkosz, zdziwienie, zauroczenie, sceptycyzm. Wzruszona tym niezwyklym przejawem glebokich uczuc, kobieta podeszla do meza i przytulila sie do plecow, obejmujac go ramionami.
- Dam grosik za twoje mysli - szepnela mu do ucha.
- To niesamowite! - odpowiada maz - Po prostu nie moge sobie wyobrazic, jak oni robia takie kolyski tylko za 29.99 zl!
Kobieta bierze lekcje golfa, ale nie moze trafic w pileczke, gdyz ciagle zle chwyta kij. W koncu zniecierpliwiony instruktor mowi:
- Niech pani wezmie kij tak, jakby pani dotykala czlonka swojego meza! Kobieta bierze zamach i ... pileczka toczy sie na jakies 10 metrow.
- Dobrze.... - cedzi instruktor. A teraz prosze wyjac kij z ust i uderzyc porzadnie...
Był kiedyś bardzo dobry proboszcz, człowiek wielkiej wiary i dobroci.
Nie uciekały przed nim zwierzęta , karmił biedaków, nocował
biednych...
Któregoś wieczora wracał po mszy na plebanię i usłyszał ciche wołanie:
- Księże proboszczu...
Odwrócił się ale nic nie zobaczył, po chwili wołanie powtórzyło się i
w szarówce dostrzegł siedzącą na kamieniu żabę. Podszedł i schylił się
nad ledwo żywym zwierz±tkiem a ono wyjąkało:
- Weź mnie ze sobą, jestem zaklętym przez złą wiedźmę 17-letnim
ministrantem, weź mnie na plebanie, nakarm, napój, przytul, pocałuj, a
zdejmiesz zły czar...
Proboszcz niewiele myśląc zabrał żabkę, nakarmił, napił, przytulił i
pocałował. Rano obudził się, patrzy a koło niego leży piękny 17-letni
ministrant...
I taka jest nasza linia obrony Wysoki Sądzie.
***
Higiena
Wojska rosyjskie mają stacjonować obok wojsk ONZ. Dowódca wojsk rosyjskich mówi do żołnierzy:
- Francuzi wymieniają bieliznę co tydzień. Anglicy wymieniają bieliznę co trzy dni. Amerykanie wymieniają bieliznę co dwa dni. Wy będziecie wymieniać codziennie.
Po chwili dodaje:
- A kto z kim będzie wymieniać, to już sami sobie ustalicie...
***
Facet kupil se Poloneza i postawil pod blokiem. Wszystko ladnie pięknie ale trafił mu sięwyjazd za granicę samolotem. No i musiał sięzz samochodem rozstać na jakiś czas. A ze wiadomo ze w PL wszystko mogą ukrasc to postanowił być sprytny i aby uchronić swoj samochód włożył za szybę kartkę " nie ma silnika" i myślał że nie ukradna. Po miesiącu wraca, samochód stoi, gośc się cieszy. Rano następnego dnia podchodzi do szamochodu i patrzy a tu nie ma kół a za wycieraczką jest kartka "skoro nie masz silnika to po co Ci koła"
***
Przychodzi do spowiedzi mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił małolatkę. Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie ona Ciebie, mój synu, sprowokowała ...
- Tak, proszę księdza.- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi drugi mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił staruszkę. Ksiądz wyrozumiale:- Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobiłeś dobry uczynek ...
- Tak, proszę księdza.
- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. Przychodzi trzeci mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił księdza z sąsiedniej parafii. Ksiądz - uderzając pięścią w konfesjonał: - Tu jest twoja parafia! Tu jest twój ksiądz
***
Tata robaczek mieszka z synem robaczkiem w goofnie. Pewnego dnia syn pyta ojca:
- Tato, tyle lat mieszkamy juz w tym goofnie a powiedz, moglibyśmy mieszkać np. w jabluszku?
- Tak - odpowiada ojciec.
- A moglibyśmy np. w słodkiej gruszeczce?
- No tak - odpowiada ojciec
- A w brzoskwince? - pyta dociekliwy syn.
- Ależ tak synu.
- A w winogronce moglibyśmy?
- No też.
- To powiedz tato, dlaczego wciąż mieszkamy w tym goofnie?
- No bo wiesz synu, istnieje takie pojęcie jak Ojczyzna !
Ostatnio zmieniony przez Manx Sro 08 Wrz, 2004 09:46, w całości zmieniany 2 razy
W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut
gaśnie światło i cała sala zaczyna wiwatować.
Zakonnica podchodzi do baru i
pyta:
- Gdzie znajdze toaletę.
- Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić.
- Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica.
- Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego
jedynie listkiem
figowym.
- Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzyć w
jego stronę.
Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje
standardowy barowy hałas. Jednak kiedy goście zauważają
jej wejście, przerywają rozmowy i zaczynają bić jej brawo.
Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana.
- Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w
toalecie?
- Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas - odpowiada
barman.
- Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica.
- Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w
barze gaśnie światło.
Zdziwiona pani pyta Jasia w szkole:
- Jasiu skad wziałeś ten aparat tlenowy ?
- Od dziadka.
- A co dziadek na to ?
- Zrobił yyy....
Idzie oślepiony Jurand ze Spychowa drogą. Widzą go jacyś ludzie i pytają:
- Gdzie cię tak urządzili Jurandzie?
Jurand, jako iż nie miał również języka, pokazuje w powietrzu znak krzyżaków. Na to ludzie:
- Nie gadaj! Na pogotowiu?!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum